NEWS
Teraz wyszło, jak było naprawdę 👇
“Ogromny niesmak”. Teraz wyszło na jaw, co zrobili Chwalińskiej na lotnisku
Maja Chwalińska przyleciała do Warszawy po zajęciu drugiego miejsca w Roland Garros. Na lotnisku czekali na nią kibice, którzy przygotowali uroczyste powitanie. W tle pojawiły się emocjonalne komentarze i poczucie, że coś nie przebiegło tak, jak oczekiwano. Król kibiców komentuje.
Przylot do Warszawy po finałowym występie w Roland Garros miał być dla Mai Chwalińskiej momentem szczególnym. Zawodniczka wróciła do kraju po turnieju, w którym dotarła aż do finału, co samo w sobie wywołało ogromne zainteresowanie kibiców. Na lotnisku pojawili się fani, którzy liczyli na możliwość spotkania, zdjęcia i krótkie rozmowy.
Samolot wylądował w Warszawie około godziny 9:25. Kibice przygotowali symboliczne powitanie, traktując występ tenisistki jako jeden z największych sukcesów polskiego sportu w ostatnim czasie. Oczekiwania były więc wysokie, a emocje widoczne już w hali przylotów.
Szybko jednak okazało się, że przebieg wydarzeń będzie inny, niż zakładano. Zamiast dłuższego kontaktu z kibicami, podpisów i wspólnych zdjęć, zawodniczka przemieściła się sprawnie w kierunku czekającego pojazdu. Tenisistka zdążyła jeszcze rozdać kilka autografów, jednak nie była to forma spotkania, na jaką liczyli zgromadzeni kibice.