Connect with us

NEWS

𝐖𝐢𝐞𝐥𝐤𝐚 𝐌𝐀𝐉𝐀 😍 𝐂𝐨 𝐳𝐚 𝐂𝐔𝐃𝐎𝐖𝐍𝐀 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚❗

Published

on

French Open. Maja Chwalińska awansowała do półfinału

Maja Chwalińska pokonała Annę Kalinską 7:6(3), 6:3 i awansowała do półfinału wielkoszlemowego Roland-Garros na ziemnych kortach w Paryżu. Tym samym wybitny turniej Polki nadal trwa i już teraz wiemy, że odmieni całe jej tenisowe życie. Maja jest w grze o tytuł, a po turnieju pojawi się w top 30 rankingu WTA.

French Open. Maja Chwalińska awansowała do półfinału
Maja Chwalińska (fot. Getty Images)
Maja Chwalińska awansowała do półfinału French Open (fot. Getty Images)
Jakub Kazula
Jakub Kazula obserwuj
Maja Chwalińska pokonała Annę Kalinską 7:6(3), 6:3 i awansowała do półfinału wielkoszlemowego Roland-Garros na ziemnych kortach w Paryżu. Tym samym wybitny turniej Polki nadal trwa i już teraz wiemy, że odmieni całe jej tenisowe życie. Maja jest w grze o tytuł, a po turnieju pojawi się w top 30 rankingu WTA.

DALSZĄ CZĘŚĆ PRZECZYTASZ POD REKLAMĄ

Świątek potwierdza. Myśli o kolejnym trenerze!
Tak źle nie było od lat. Kryzys Świątek nawet w Paryżu
Chwalińska i jej sztab. To on był w najtrudniejszym momencie

Spotkanie Chwalińskiej z Kalinską było kolejnym w tym turnieju, w którym mogliśmy stwierdzić, że zarówno Polka, jak i jej rywalka, walczą o największy sukces w karierze. O ile w przypadku Mai jest to już w tym turnieju sprawa oczywista, o tyle Rosjanka także do tej pory nie była jeszcze w półfinale turnieju wielkoszlemowego. Jej najlepszym wynikiem przed tegorocznym Roland-Garros był ćwierćfinał w Australian Open 2024.

Ten mecz był również ciekawy ze względu na zestawienie stylów obu tenisistek. Kalinska to zawodniczka grająca mocno, taka, która dąży do szybkiego zakończenia wymian i jeśli trafia w kort, to pokonać jest ją niezwykle trudno. Z kolei Maja Chwalińska cały swój sukces w Paryżu oparła na wytrącaniu z rytmu mocniej grających przeciwniczek i wciąganiem ich w swoją kombinacyjną i często rwaną grę.

Pierwsza część meczu należała do Polki, która dokładnie w ten sam sposób, co zawsze, zaskoczyła swoją rywalkę. Zmiany tempa, świetne skróty, prowokujące do niewygodnych ataków piłki, a dodatkowo świetne poruszanie się po korcie – Kalinska przez pierwsze sześć gemów kompletnie nie umiała sobie z tym poradzić i popełniała masę błędów. Efekt? 5:1 dla Polki i wydawałoby się komfortowa sytuacja do zwycięstwa w pierwszej partii.

Przy tym wyniku Chwalińska nie wykorzystała jednak piłki setowej i od tego momentu Rosjanka sukcesywnie zaczęła wracać do swojego wysokiego poziomu. Zaczęła trafiać, rozrzucać Polkę po korcie, przez co ta nie mogła zaprezentować swojej kombinacyjnej gry. Dodatkowo Maja zaczęła popełniać błędy, podczas gdy rywalka przestała to robić. W kolejnych trzech gemach szans na wygranie seta nawet nie było, a Kalinska wyrównała stan rywalizacji na 5:5.

Na szczęście nie wpłynęło to na Maję negatywnie. Przy remisie wygrała w końcu swojego gema serwisowego, a chwilę później z chłodną głową podeszła do tie-breaka. Na pierwszej zmianie stron na tablicy wyników widniał wynik 3-3 – czyli dość klasyczny, gdyby nie to, że… żadna z tenisistek nie wygrała punktu przy własnym podaniu. Kilka naprawdę dobrych wymian wygranych to przez jedną, to przez drugą, sprawiało, że po prostu dobrze się to oglądało, a po zmianie stron… Kalinska zniknęła. Oglądający od dłuższego czasu Rosjankę wiedzą, że czasem brakuje jej cierpliwości i siły mentalnej pod presją i to właśnie wydarzyło się w końcówce pierwszego seta. Kilka prostych i wyraźnych błędów przy cierpliwości Chwalińskiej i to Polka wygrała 7-3 i pierwszą partię.

Drugi set zaczął się tak samo, jak pierwszy. Kalinska, oprócz problemów z grą Chwalińskiej, miała też problem ze zmęczeniem i nieco bolącymi plecami, przez co za wszelką cenę dążyła do jak najszybszego końca wymian. Polskim fanom nie trzeba mówić, że tego właśnie oczekuje Polka. Przez to Rosjanka popełniała błędy, a Maja wykorzystywała to prowokacyjnymi i tylko w teorii łatwymi uderzeniami. Polka szybko wyszła na prowadzenie 4:1, a potem 5:2. W obu przypadkach Kalinska przełamywała Maję ryzykując i “puszczając rękę”, podobnie jak w pierwszym secie. Jednak przy własnym podaniu poziom spięcia był już większy i Chwalińska tej przewagi już nie wypuściła.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2026 Americadigest360