NEWS
Tak ocenili Maję Chwalińską przed finałem Roland Garros. W obozie Andriejewej nie mieli wątpliwości
Maja Chwalińska zachwyciła tenisowy świat i napisała jedną z najpiękniejszych historii tegorocznego Roland Garros. Polka przeszła przez kwalifikacje, a następnie dotarła aż do finału wielkoszlemowego turnieju w Paryżu. Dopiero tam zatrzymała ją Mirra Andriejewa. Teraz na jaw wyszły kulisy nastawienia rosyjskiego sztabu przed decydującym meczem.
Czytaj też: Tragedia w Lubuskiem. Samochód stanął w płomieniach, zginęły trzy osoby
Chwalińska wróciła do Polski jako bohaterka
Choć w finale Roland Garros Maja Chwalińska musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, jej występ został odebrany w Polsce jak ogromny sukces. 24-latka wróciła do kraju witana przez tłumy kibiców na lotnisku Chopina w Warszawie.
Sama tenisistka przyznała, że dopiero po przylocie zdała sobie sprawę ze skali zainteresowania i sympatii, jaką zdobyła podczas paryskiego turnieju.
„Szczerze mówiąc, będąc w Paryżu nie czułam skali tego wszystkiego, co dzieje się w Polsce. Byłam dzisiaj w dużym szoku. Jest to dla mnie nowa rzeczywistość, dużo nowych rzeczy wokół, ale zaadaptuję się” – powiedziała podczas konferencji prasowej.
Chwilę później podkreśliła, że sukces nie był dziełem przypadku.
„Przez 18 lat gram w tenisa i ciężko pracuję każdego dnia. Tak się złożyło, że akurat w tym momencie to wszystko złożyło się w całość i kliknęło. Ciężka praca i cierpliwość się opłaciły.”
W sztabie Andriejewej większe obawy budził półfinał
Po zakończeniu Roland Garros o kulisach turnieju opowiedział Aleksiej Watunin, partner treningowy Mirry Andriejewej. Jego słowa mogą zaskakiwać, bo wynika z nich, że w obozie Rosjanki większe emocje wywoływał półfinał niż walka o tytuł.
Według Watunina najtrudniejszą przeciwniczką dla Andriejewej miała być Marta Kostiuk. To właśnie ten mecz sztab uważał za prawdziwy test przed sięgnięciem po trofeum.