NEWS
Bolesna porażka Igi Świątek w Paryżu przerywa jej niezwykłą passę. Młodsza rywalka pokazała, że nie ma miejsca na sentymenty.
Bolesny koniec Igi Świątek w Paryżu. Od 5:4 zaczął się koszmar
Iga Świątek początkowo spokojem przeciwstawiała się Marcie Kostiuk, która w swoim stylu szalała na korcie w 1/8 finału Rolanda Garrosa. Ale w kluczowym momencie to Polka pękła. Do obchodzącej w niedzielę 25. urodziny tenisistki wróciły demony i przegrała 5:7, 1:6, przerywając trwającą sześć lat efektowną serię w Paryżu.
W pełni doceniając trzy wcześniejsze rywalki Igi Świątek, dopiero przed niedzielnym pojedynkiem z Martą Kostiuk kibice sześciokrotnej triumfatorki wielkoszlemowej po raz pierwszy w tej edycji Rolanda Garrosa poczuli się trochę niepewnie. Obie tenisistki potwierdziły swoją grą, że było to zasadne.
Niespodziewany kryzys Świątek. “Czego nie dotknęła, zamieniło się w punkt dla rywalki”
Świątek mierząca się z Kostiuk w 1/8 finału w Paryżu? Można było mieć deja vu, bo pięć lat temu też walczyły na tym etapie i Polka zwyciężyła 6:3, 6:4. Tyle że w 2021 roku ukraińska tenisistka, współpracująca – z sukcesami – z trenerką Sandrą Zaniewską, była w zupełnie innym miejscu. Była 81. rakietą świata, przy dziewiątym miejscu rywalki. Teraz zajmują na światowej liście – odpowiednio – 15. i trzecie miejsce.
Ostatnie wyniki sprawiały jednak, że Kostiuk dawano znacznie większe szanse niż w poprzednich spotkaniach z Polką. Na mączce w tym sezonie miała już 15 wygranych meczów z rzędu (ale bilans w karierze ze Świątek 0-3). Zwycięstwo w mniejszym turnieju WTA ze słabszą obsadą (o randze 250) to jedno, ale potem potwierdziła świetną formę triumfem w prestiżowym “tysięczniku” w Madrycie. A następnie podjęła rozsądną decyzję, by opuścić kolejną taką dużą imprezę w Rzymie i odpocząć przed wielkoszlemową rywalizacją we Francji. Polka zaś, choć najlepiej czuje się na kortach ziemnych, na tytuł wywalczony na nich czeka już od dwóch lat. Wcześniejsze mecze w Paryżu nie wprawiały może w euforię, ale dawały z pewnością nadzieję.