Connect with us

NEWS

Smutne wieści.. Zobacz w komentarzu

Published

on

Nie żyje znany polski polityk, były poseł

Aktywnie działał także w środowiskach gospodarczych oraz partyjnych.

Dopiero po chwili podano, że chodzi o Piotra Chmielowskiego, byłego posła i śląskiego menedżera.

Informację o jego śmierci przekazała najbliższa rodzina.

W mediach społecznościowych opublikowano oficjalne zawiadomienie żałobne.

Piotr Chmielowski zmarł 28 czerwca 2026 roku.

Miał 61 lat.

Jego odejście kończy ważny rozdział działalności człowieka, który przez wiele lat funkcjonował na styku biznesu, polityki i życia społecznego.

Rodzina poinformowała, że odszedł ukochany mąż, ojciec, teść i syn.

Te słowa pokazują, że za publiczną biografią stało także prywatne życie i bliscy, którzy dziś przeżywają żałobę.

Ostatnie pożegnanie byłego parlamentarzysty odbędzie się w najbliższy piątek.

Zgodnie z komunikatem domu pogrzebowego msza święta żałobna zostanie odprawiona 3 lipca o godzinie 9:30.

Uroczystość zaplanowano w Bazylice świętego Wojciecha w Mikołowie.

Piotr Chmielowski urodził się i działał w regionie, z którym był mocno związany zawodowo oraz politycznie.

Jego droga zaczęła się od wykształcenia technicznego.

W 1990 roku ukończył studia na Wydziale Mechanicznym Technologicznym Politechniki Śląskiej.

Dodatkowo kształcił się w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

To połączenie wiedzy technicznej i szerszego spojrzenia na sprawy publiczne później znalazło odbicie w jego karierze.

Już rok po obronie dyplomu zdecydował się na własną działalność gospodarczą.

W 1991 roku założył firmę zajmującą się dystrybucją wyrobów medycznych.

Był to początek jego wieloletniej obecności w sektorze związanym z branżą medyczną i stomatologiczną.

Z czasem coraz mocniej angażował się również w działalność środowisk branżowych.

Pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego specjalistycznego periodyku.

W 2001 roku został wiceprezesem zarządu Stowarzyszenia Producentów i Dystrybutorów Stomatologicznych.

To doświadczenie menedżerskie budowało jego pozycję w środowisku gospodarczym.

Dawało mu także znajomość lokalnego rynku i problemów przedsiębiorców.

Właśnie ta praktyczna wiedza stała się później jednym z elementów jego wejścia do polityki.

Ogólnopolską rozpoznawalność przyniósł mu rok 2011.

Wtedy wystartował w wyborach parlamentarnych z listy Ruchu Palikota.

Było to ugrupowanie Janusza Palikota, znane z liberalnego obyczajowo i antyklerykalnego programu.

Piotr Chmielowski startował z pierwszego miejsca listy w okręgu rybnickim.

Uzyskał 9925 głosów.

Ten wynik pozwolił mu zdobyć mandat poselski.

Wejście do Sejmu było dla niego najważniejszym etapem kariery politycznej na poziomie krajowym.

Jako parlamentarzysta znalazł się w ugrupowaniu, które w tamtym czasie mocno wyróżniało się na scenie politycznej.

Ruch Palikota przyciągał uwagę ostrym językiem, postulatami światopoglądowymi i krytyką tradycyjnych układów partyjnych.

Chmielowski należał do grupy osób, które wraz z tą formacją weszły do Sejmu i współtworzyły jej parlamentarną obecność.

Jego droga w tym środowisku nie trwała jednak długo.

W lipcu 2013 roku został wykluczony z klubu parlamentarnego.

We wrześniu tego samego roku usunięto go również z partii.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

NEWS7 minutes ago

Nie żyje dwóch chłopców, trzech kolejnych walczy o życie. Tragiczny wypadek Szczegóły w linku w komentarzu 👇

NEWS12 minutes ago

Kim ona jest? 😢 Ta oszałamiająca aktorka odeszła od nas zdecydowanie za wcześnie, mając zaledwie 4️⃣3️⃣ lata. 🌹💔 Jej artystyczne dziedzictwo do dziś zachwyca miliony fanów. 😱 Chcesz podpowiedzi? 🎬 Zagrała w jednych z najbardziej niezapomnianych filmów lat 60. i jest pamiętana jako prawdziwa ikona Hollywood. 👀👉👉 Przewiń do pierwszego komentarza poniżej, aby odkryć jej imię i dowiedzieć się więcej o jej niezwykłej podróży. ⬇️⬇️⬇️

NEWS26 minutes ago

Nie miał pojęcia, dlaczego jego nazwisko widnieje na metce, aż do dnia, w którym wręczono mu kluczyki…⬇️Zobacz więcej w 1. komentarzu⬇️

NEWS29 minutes ago

Młoda dziewczyna, która następnego dnia urodziła trojaczki…

NEWS2 hours ago

„W wieku siedemdziesięciu trzech lat poślubiłam moją umierającą licealną miłość, ponieważ było to jego ostatnie życzenie. Następnego ranka po jego pogrzebie do moich drzwi zapukał jego adwokat, spojrzał mi prosto w oczy i powiedział: — Thomas miał rację. Weszłaś prosto w jego pułapkę. Nigdy nie przypuszczałam, że w moim wieku zostanę panną młodą. Thomas był moją pierwszą miłością, gdy oboje mieliśmy po siedemnaście lat. W tamtym czasie dostałam się na studia w innym mieście, podczas gdy on planował zostać w naszym rodzinnym miasteczku i pomagać ojcu w prowadzeniu rodzinnej firmy. Na dworcu autobusowym błagał mnie, żebym nie wyjeżdżała. Ale zbyt ciężko pracowałam na swoją przyszłość, by z niej zrezygnować. Kiedy odmówiłam, Thomas powiedział, że złamałam mu serce. Od tamtego dnia już nigdy więcej się nie zobaczyliśmy. Minęło ponad pięćdziesiąt lat. Kilka miesięcy temu wróciłam do rodzinnego miasta. Prawda była taka, że moja emerytura przestała wystarczać na pokrycie wydatków, dlatego przyjęłam pracę pielęgniarki w miejscowym szpitalu — dokładnie taką samą, jaką wykonywałam przed przejściem na emeryturę. Los ma dziwny sposób na ponowne łączenie ludzi. Pewnego ranka weszłam do sali pacjenta, aby rozpocząć jego leczenie. Otworzyłam kartę chorego i zamarłam, gdy zobaczyłam nazwisko zapisane na samej górze. Thomas. Serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Spojrzałam w stronę łóżka. Leżący na nim mężczyzna był wychudzony, blady i znacznie szczuplejszy od chłopca, którego pamiętałam. Ale w chwili, gdy nasze spojrzenia się spotkały, wiedziałam, że to on. Thomas również mnie rozpoznał. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. — Witaj, Nancy — powiedział. Od tamtego dnia rozmawialiśmy za każdym razem, gdy miałam dyżur. Powiedział mi, że nigdy się nie ożenił. Ja również nigdy nie wyszłam za mąż. Początkowo wspominaliśmy szkolne lata, dawne czasy i nasze rodzinne miasteczko. Jednak z każdym kolejnym dniem nasze rozmowy stawały się coraz cieplejsze i bardziej osobiste. Jakby pięćdziesiąt sześć lat, które nas dzieliły, powoli znikało. Pewnego popołudnia Thomas ujął mnie za rękę. — Kochanie — powiedział cicho. — Okropnie mi niezręcznie o to prosić. Usiadłam obok niego, już przestraszona powagą jego głosu. — Kochałem cię przez całe życie — ciągnął. — Wiem, że zostało mi niewiele czasu, ale zawsze marzyłem, żeby cię poślubić. Spojrzał mi prosto w oczy. — Wyjdziesz za mnie? To moje ostatnie życzenie. Przez chwilę ledwo mogłam oddychać. Thomas miał raka w czwartym stadium. Wiedział, że umiera. A ja, po całym życiu zastanawiania się, co by było, gdybym wtedy została, nie potrafiłam odejść od niego po raz drugi. Powiedziałam „tak”. Kilka dni później pobraliśmy się w jego szpitalnej sali. Nie było kwiatów, muzyki ani hucznego wesela. Była tylko pielęgniarka, adwokat Thomasa i my dwoje, trzymający się za ręce przy jego łóżku. Jego oczy błyszczały, gdy wypowiadał przysięgę. Moje również. Przez jeden krótki miesiąc byłam żoną Thomasa. Potem odszedł. Myślałam, że jestem przygotowana na tę stratę. Nie byłam. Moje serce pękło tak, jakbym znów miała siedemnaście lat i stała na dworcu autobusowym, patrząc, jak znika z mojego życia. Dzień po pogrzebie ktoś zapukał do moich drzwi. To był adwokat Thomasa. Pod pachą niósł niewielkie pudełko. Gdy wszedł do środka, uśmiechnął się w dziwny sposób i powiedział: — Thomas miał rację. W końcu weszła pani prosto w jego pułapkę. Moje ręce zaczęły drżeć. Położył pudełko przede mną. Powoli uniosłam wieko. A w chwili, gdy zobaczyłam, co Thomas zostawił w środku… krzyknęłam. Cała historia w pierwszym komentarzu. ⬇️

NEWS2 hours ago

📌To było naprawdę widziane w telewizji na żywo.🫣Szczegóły w pierwszym komentarzu⤵️

NEWS2 hours ago

Dziś rano wyprowadzaliśmy psa na plażę. Nagle zauważyłem to na brzegu. Nie podszedłem zbyt blisko, bo wyglądało dość groźnie. Trzymałem dystans, obserwując i próbując rozszyfrować, co to jest. Czy ktoś wie? Zobacz odpowiedź w pierwszym komentarzu 👇

NEWS2 hours ago

Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia usłyszałam, jak moja córka mówi przez telefon: „Możemy zostawić ośmioro dzieci u mamy. Ona się nimi zajmie, a my będziemy cieszyć się kilkoma spokojnymi dniami”. Rankiem 23 grudnia spakowałam walizkę, włożyłam ją do bagażnika i pojechałam nad morze. Mam sześćdziesiąt siedem lat, jestem wdową i mieszkam sama przy cichej ulicy, otoczona zadbanymi ogrodami, migoczącymi lampkami choinkowymi i dmuchanymi bałwanami kołyszącymi się na zimowym wietrze. Przez lata święta Bożego Narodzenia w mojej rodzinie zawsze przebiegały według tego samego schematu. Dom wypełniał się ludźmi. Piekarnik pracował cały dzień. Stół w jadalni znikał pod talerzami, talerzami, papierem do pakowania i na wpół pustymi szklankami. I praktycznie wszystkie te godziny spędzałam w kuchni, podczas gdy inni uśmiechali się do zdjęć i nazywali to „rodzinnym czasem”. To ja układałam menu. To ja kupowałam wszystko za swoją emeryturę. To ja przeszukiwałam sklepy i centra handlowe, żeby znaleźć idealny prezent dla każdego wnuka. To ja pakowałam każdy prezent, ustawiałam dekoracje, przygotowywałam pokoje gościnne i dbałam o to, żeby nikomu niczego nie brakowało. A kiedy kolacja się skończyła i zdjęcia zostały opublikowane w mediach społecznościowych, moje dzieci zazwyczaj szybko znikały, żeby zająć się innymi obowiązkami. Zostawiając mnie samą ze zmywaniem naczyń w pustej kuchni. W zeszłym roku gotowałam przez całe dwa dni. Moja córka i jej mąż przyjechali późno. Syn pojawił się tuż przed podaniem posiłku. Zjedli, pośmiali się przy choince, zrobili mnóstwo uśmiechniętych zdjęć rodzinnych i wyszli wcześniej, bo mieli gdzie indziej iść. Ośmioro wnucząt zostało ze mną. Rozłożyłam materace dmuchane na podłodze, szukałam dodatkowych koców, zebrałam cały papier do pakowania i siedziałam do późna w nocy, podczas gdy grzejnik szumiał w cichym domu. Nikt nie pytał, czy jestem zmęczona. Nikt nie pytał, jak się czuję. Ten rok zdawał się być dokładnie taki sam. Zapłaciłam już za wielką kolację wigilijną. Zakupiłam już prezenty dla wszystkich ośmiorga wnucząt. Spiżarnia była pełna, dekoracje lśniły, a w radiu w kółko leciały kolędy. Z zewnątrz wszystko wyglądało ciepło i świątecznie. Wtedy pewnego popołudnia, kiedy robiłam kawę, usłyszałam rozmowę córki w salonie. Była radosna i podekscytowana, jakby opowiadała o zasłużonych wakacjach. „Mama opiekowała się już ośmiorgiem dzieci” – powiedziała ze śmiechem. „Odwieziemy je do niej, spędzimy kilka dni w hotelu nad morzem, a w Boże Narodzenie wrócimy na kolację i otwieranie prezentów”. Stałam jak sparaliżowana w kuchni, wciąż trzymając kubek w dłoni. To nie był pierwszy raz, kiedy moja rodzina podejmowała za mnie decyzje bez konsultacji ze mną. Ale w tonie jej głosu było coś, co całkowicie zmieniło, jak te słowa do mnie przemówiły. Nie mówiła o mnie jak o swojej matce. Mówiła o mnie jako o darmowej usłudze, zawsze dostępnej, zawsze na miejscu. Przez większość życia byłam tą, na której mogli polegać. Cierpliwą. Tą, która rozwiązuje problemy i nigdy nie mówi „nie”. Tego popołudnia usiadłam na brzegu łóżka i zadałam sobie pytanie, którego unikałam od lat. Co by się stało, gdybym po raz pierwszy przestała robić to, czego wszyscy ode mnie oczekiwali? Z nikim się nie konfrontowałam. Nie wygłaszałam żadnych dramatycznych przemówień. Po prostu otworzyłam notes, wykonałam kilka telefonów i po cichu zmieniłam plany. Więc kiedy nadszedł 23 grudnia, piekarnik w moim udekorowanym domku był zimny. Stół w jadalni był pusty. Moja walizka była już w bagażniku. Zamknęłam drzwi wejściowe, odpaliłam samochód i pojechałam nad morze. Za mną wciąż migotały świąteczne lampki. Przede mną leżało coś, na co nie pozwalałam sobie zbyt długo. Święta tylko dla mnie. Szczegóły poniżej, w pierwszym komentarzu 👇

NEWS2 hours ago

Młoda kobieta zmarła po… Czytaj dalej w pierwszym komentarzu 👇

NEWS2 hours ago

🌿 Jeśli masz tę roślinę w domu, to znaczy, że masz… Zobacz więcej 👇

NEWS2 hours ago

Smutne wieści.. Zobacz w komentarzu

NEWS2 hours ago

😮 Nauczycielka straciła pracę, ponieważ zdjęła swoją… Zobacz więcej 👀👇

Copyright © 2026 Americadigest360