NEWS
Przez 40 lat wmawiano nam, że ta sprawa została zamknięta, ale gdy przeczytałem te tajne akta, po prostu odcięło mi mowę! 😱 Oficjalnie trzech ubeków poniosło karę za morderstwo księdza Popiełuszki, lecz ślady zacierane w piecach MSW i zniszczone dowody wskazują jednoznacznie, że prawdziwi mocodawcy nigdy nie stanęli przed sądem, a rozkaz padł na samym szczycie władzy. O tym milczano przez dekady! Nie uwierzysz, jak głęboko sięgała ta sieć kłamstw i co wydarzyło się na tamie we Włocławku… Pełną historię i ukryte szczegóły znajdziesz w linku w komentarzu! 👇
Mroczny cień nad tamą we Włocławku. Kto naprawdę wydał rozkaz egzekucji księdza Jerzego Popiełuszki?
Mroczny cień nad tamą we Włocławku. Kto naprawdę wydał rozkaz egzekucji księdza Jerzego Popiełuszki?
Oficjalnie sprawa wydaje się zamknięta od ponad czterech dekad. Trzech funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa uprowadziło duchownego, brutalnie go zamordowało i zrzuciło jego ciało do zalewu. Sąd Wojewódzki w Toruniu wydał wyrok, a peerelowska prasa skrupulatnie donosiła, że sprawiedliwości stało się zadość, zaś Polska Rzeczpospolita Ludowa potrafi rozliczyć własnych ludzi. Jedna z najbardziej dramatycznych kart w powojennej historii Polski miała zostać raz na zawsze zamknięta na klucz.
Jednak analiza akt tamtego procesu, protokołów z późniejszych umorzonych śledztw oraz relacji świadków stojących zbyt blisko ówczesnego aparatu władzy wyłania zupełnie inny obraz. Toruński wyrok nie był zwieńczeniem sprawiedliwości, lecz precyzyjnie wyreżyserowaną operacją polityczną. Do dziś pozostaje otwarte fundamentalne pytanie: kto siedział na najwyższych piętrach przy ulicy Rakowieckiej i pociągał za sznurki, pozostając poza zasięgiem wymiaru sprawiedliwości?