NEWS
Przerwała milczenie 😲
Wdowa po Emilianie Kamińskim w końcu to powiedziała. 4 lata po śmierci męża już niczego nie ukrywa
Minęły już cztery lata od śmierci Emiliana Kamińskiego, a jego żona – Justyna Sieńczyłło, wciąż mierzy się z codziennością, która nieustannie przypomina jej o wspólnym życiu i jego dorobku. W najnowszych wypowiedziach przyznała, że choć czas płynie, emocje wciąż są żywe, a ona zmaga się z pewnymi trudnościami.
Emilian Kamiński był jedną z tych postaci polskiej sceny, które trudno zamknąć w jednym zawodowym określeniu. Aktor, reżyser i twórca teatralny, przez lata budował swoją pozycję nie tylko dzięki rolom filmowym i teatralnym, ale przede wszystkim dzięki ogromnej energii i pomysłom, które przekładał na konkretne projekty. Jego największym dziełem był Teatr Kamienica – miejsce stworzone z myślą o widzach i artystach, mające być czymś więcej niż zwykłą sceną. Po jego śmierci 26 grudnia 2022 roku środowisko artystyczne pogrążyło się w smutku, a sam teatr stanął przed nowym rozdziałem.
Dziś pieczę nad Teatrem Kamienica sprawuje jego żona, Justyna Sieńczyłło, która z ogromnym zaangażowaniem kontynuuje dzieło życia męża. Aktorka podkreśla, że praca w tym miejscu daje jej siłę i poczucie bliskości z Emilianem, mimo jego nieobecności. W rozmowie z magazynem „Dobry Tydzień” mówiła:
Ja wciąż wierzę, że on nie odszedł na zawsze. Mówię o nim w czasie teraźniejszym, jakby ciągle był tu ze mną. Wmawiam sobie, że mój ‘Miluś’ tylko gdzieś wyjechał ze spektaklem i wróci. A ja, pod jego nieobecność, mam ważne zadanie do wykonania.
Codzienność w teatrze to dla niej nie tylko obowiązki organizacyjne, ale też emocjonalna podróż, w której każdy element przestrzeni przypomina o wspólnych planach i marzeniach. Sieńczyłło często podkreśla, że Kamienica była dla jej męża czymś więcej niż projektem zawodowym – była spełnieniem artystycznych ambicji i miejscem, które tworzył z ogromnym sercem. Dlatego też dziś dba o to, by zachować jego ducha i atmosferę, którą tak bardzo ceniła publiczność. Widzowie wciąż wracają tu z poczuciem, że wchodzą do przestrzeni pełnej ciepła i historii, a każdy spektakl staje się symbolicznym spotkaniem z jego dziedzictwem.