NEWS
Krystyna Janda wywołała oburzenie słowami, że „starsi widzowie nie mają poziomu, by rozumieć sztukę”… ale jej późniejsza odpowiedź sprawiła, że część publiczności po prostu wstała i wyszła. Cała historia w pierwszym komentarzu 👇
EKSKLUZYWNIE: Krystyna Janda wywołała oburzenie słowami, że „starsi widzowie nie mają wystarczającego poziomu, by zrozumieć sztukę” — a jej późniejsza odpowiedź jeszcze bardziej rozgrzała opinię publiczną
Spotkanie kulturalne z Krystyną Jandą miało być spokojną rozmową artystki z publicznością, która od lat śledzi jej karierę. Bilety nie były przesadnie drogie, sala nie była ogromna, a wśród widzów dominowały osoby w średnim wieku i seniorzy — ludzie, którzy oglądali ją od dekad, często jeszcze od czasów swojej młodości.
Wieczór nie zakończył się jednak ciepłymi brawami.
Zakończył się szuraniem krzeseł, starszymi widzami wychodzącymi z sali i zdaniem, które wywołało burzę: „Starsi widzowie nie mają wystarczającego poziomu, by zrozumieć sztukę.”
Wszystko zaczęło się podczas części z pytaniami od publiczności. Wcześniej Krystyna mówiła o współczesnym teatrze, nowych formach, eksperymentach scenicznych i o tym, że sztuka nie może wiecznie spełniać starych oczekiwań widzów. Publiczność słuchała uważnie. Niektórzy kiwali głowami, inni robili notatki. Atmosfera nie była napięta.
Do momentu, gdy wstał starszy mężczyzna.
Powiedział, że chodzi do teatru od ponad 40 lat, że kiedyś bardzo kochał scenę, ale ostatnio coraz częściej wychodzi z przedstawień z poczuciem obcości. Nie atakował artystów. Zapytał tylko, dlaczego dzisiejszy teatr bywa coraz trudniejszy, pełen prowokacji, chaotycznych dialogów i scen, których zwykły widz nie potrafi połączyć w jedną historię.
Według osób obecnych na sali, pytanie nie było obraźliwe. Mężczyzna mówił spokojnie, grzecznie, a nawet zaczął od podziękowania Krystynie za jej dawne role.
Mimo to twarz artystki miała szybko się zmienić.
Po krótkiej ciszy Krystyna spojrzała w stronę pierwszych rzędów i odpowiedziała:
„Być może problem nie leży w teatrze. Być może część widzów jest już zbyt stara, żeby nadążyć za nową sztuką.”
Sala zamarła.
Na początku wiele osób sądziło, że to tylko niezręczne zdanie. Jednak gdy wśród publiczności rozległy się szepty, Krystyna nie złagodziła tonu. Przeciwnie — dodała, że sztuka nie ma obowiązku „tłumaczyć wszystkiego ludziom, którzy nie chcą już nauczyć się patrzeć inaczej”.
Kobieta siedząca blisko sceny relacjonuje:
„Widziałam, jak kilku starszych ludzi spuściło wzrok. Oni nie byli od razu wściekli. Najpierw byli po prostu zawiedzeni.”
„Nie każdy ma poziom, żeby rozumieć sztukę”
Najmocniejsze słowa padły kilka minut później.
Jedna ze starszych kobiet wstała i zaprotestowała. Powiedziała, że jeśli ktoś nie lubi danego spektaklu, nie znaczy to od razu, że jest niewykształcony albo zacofany. Przypomniała, że to właśnie starsi widzowie przez lata kupowali bilety, zapełniali sale i wspierali teatr, kiedy nie było jeszcze mowy o modnych projektach i medialnych kampaniach.
Krystyna miała odpowiedzieć chłodno:
„Szanuję publiczność. Ale trzeba powiedzieć prawdę: nie każdy ma poziom, żeby rozumieć sztukę. Wiek nie sprawia automatycznie, że człowiek ma dobry gust.”
W tym momencie sala zaczęła szumieć.
Mężczyzna z jednego ze środkowych rzędów zapytał głośno: „Czyli przyszliśmy tu po to, żeby nas pani pouczała?”
Inna kobieta dodała: „Jeśli starsi widzowie nie mają poziomu, to dlaczego nadal sprzedaje się nam bilety?”
Według świadków Krystyna nie przeprosiła. Miała jedynie wzruszyć ramionami i powiedzieć, że artysta nie może odpowiadać za to, że widz czuje się urażony za każdym razem, gdy słyszy prawdę