NEWS
„Kosiniak-Kamysz poucza o szacunku do Wojska Polskiego? Ten sam minister, za którego żołnierze kupują sobie hełmy, a amunicji starcza na 3 dni wojny”
**„Kosiniak-Kamysz poucza o szacunku do Wojska Polskiego? Ten sam minister, za którego żołnierze kupują sobie hełmy, a amunicji starcza na 3 dni wojny”**
Władysław Kosiniak-Kamysz zdecydował się publicznie pouczać Polaków i opozycję o braku szacunku do Wojska Polskiego. Minister Obrony Narodowej w ostrych słowach podkreślał, jak ważny jest mundur i służba ojczyźnie. Tymczasem wielu obserwatorów sceny politycznej zareagowało oburzeniem. Jak bowiem można głosić lekcje szacunku, gdy raporty i wypowiedzi ekspertów wskazują na poważne zaniedbania w wyposażeniu armii?
Za rządów obecnego kierownictwa MON żołnierze nadal zmuszeni są uzupełniać braki we własnym zakresie. Doniesienia medialne mówią o tym, że mundury, buty taktyczne, a nawet elementy wyposażenia ochronnego żołnierze kupują z własnej kieszeni. Mimo zapowiadanej operacji „Szpej” i kolejnych aneksów do umów, w jednostkach wciąż brakuje nowoczesnego sprzętu. Hełmy z czasów PRL nadal krążą w rezerwie, a tempo dostaw nie nadąża za potrzebami.
Kolejny poważny zarzut dotyczy stanu zapasów amunicji. Eksperci, w tym dziennikarze zajmujący się obronnością, alarmują, że Polska dysponuje amunicją artyleryjską na zaledwie kilka dni intensywnych działań bojowych. Roczna produkcja wystarcza według szacunków na 2-3 dni wojny na poziomie intensywności konfliktu ukraińskiego. To dramatycznie niski poziom gotowości, zwłaszcza w obliczu zagrożeń hybrydowych na wschodniej flance.
Nie milkną także pytania o sprawę zabójstwa polskiego żołnierza na granicy z Białorusią. Sierżant Mateusz Sitek zginął w bestialski sposób podczas służby. Mimo identyfikacji sprawcy przez służby, do dziś nie udało się go ująć i postawić przed polskim sądem. Rodzina, koledzy z jednostki i duża część społeczeństwa oczekuje zdecydowanych działań, a nie tylko publicznych zapewnień o tym, że „państwo nie spocznie”.
Kosiniak-Kamysz, jako szef resortu obrony, ponosi polityczną odpowiedzialność za stan armii i tempo jej modernizacji. Jego słowa o szacunku brzmią wyjątkowo cynicznie w kontekście powyższych problemów. Zamiast skupiać się na realnych zaniedbaniach, minister woli atakować krytyków i budować narrację o „braku szacunku”. To klasyczna ucieczka do przodu.
Polskie Wojsko zasługuje na najwyższy szacunek – nie tylko w słowach, ale przede wszystkim w czynach, budżecie i wyposażeniu. Żołnierze ryzykują zdrowie i życie na granicy oraz w misjach. Społeczeństwo ma pełne prawo wymagać od ministra obrony konkretnych rezultatów, a nie moralizatorskich pouczeń. Tylko silna, dobrze wyposażona i gotowa armia buduje prawdziwy szacunek.