NEWS
Jeszcze niedawno rywalki bały się Igi, zanim wyszły na kort. Teraz ekspert mówi wprost: te czasy się skończyły. Największy problem ma nie tylko Świątek, ale też jej trener… i to może zmienić wszystko przed Paryżem.
ŚWIAT JUŻ NIE BOI SIĘ ŚWIĄTEK? TRENER IGA MA PROBLEM, KTÓREGO NIE DA SIĘ ZAMIEŚĆ POD DYWAN
Koniec czasów, gdy rywalki przegrywały już w szatni
Jeszcze niedawno mecze Igi Świątek z niżej notowanymi zawodniczkami miały w sobie coś z formalności. Kibic siadał przed telewizorem, robił herbatę, a po kilkunastu minutach miał wrażenie, że wszystko jest pod kontrolą. Iga naciskała, rywalka się cofała, wynik rósł, a kort wyglądał jak miejsce, w którym Polka dyktuje warunki od pierwszej do ostatniej piłki.
Dziś ten obraz zaczyna się kruszyć. I nie chodzi tylko o jedną porażkę, jeden słabszy turniej czy chwilowy kryzys. Coraz wyraźniej widać, że kobiecy tenis zrobił się bardziej brutalny, szybszy i mniej przewidywalny. Zawodniczki spoza ścisłej czołówki już nie wychodzą na kort z myślą: „byle nie przegrać wysoko”. One wychodzą po zwycięstwo.
To właśnie największy problem dla Igi Świątek i jej trenera Francisco Roiga. Bo jeśli kiedyś pierwsze rundy dawały czas na rozgrzewkę, dopracowanie zmian i złapanie pewności, dziś od razu zaczyna się walka na całego.
Francisco Roig musi rozwiązać trudną zagadkę
Zmiana trenera zawsze brzmi efektownie. Kibice liczą, że nowy szkoleniowiec natychmiast coś poprawi, doda świeżości, zmieni ustawienie gry i sprawi, że zawodniczka znów zacznie wygrywać jak automat. Tyle że tenis nie działa jak wymiana części w samochodzie. Tu nie wystarczy podnieść maski, dokręcić śrubki i ruszyć dalej.
Roig ma przed sobą naprawdę trudne zadanie. Musi pomóc Idze wprowadzić nowe elementy, ale jednocześnie nie może zabrać jej tego, co przez lata było jej siłą. Problem w tym, że pod presją człowiek często wraca do starych przyzwyczajeń. Każdy, kto kiedyś próbował zmienić coś w swoim życiu, dobrze to zna. Obiecujesz sobie, że będziesz reagować spokojniej, jeść zdrowiej albo mówić mniej nerwowo, a potem przychodzi stres i nagle wracasz do dawnych schematów.
Na korcie jest podobnie. Gdy mecz zaczyna się komplikować, nie ma czasu na spokojne eksperymenty. Wtedy ręka szuka tego, co znane. I właśnie tu zaczyna się błędne koło.
Rywalki odrobiły lekcję. Iga nie jest już tajemnicą
Największe gwiazdy sportu mają jeden wspólny problem: wszyscy je analizują. Każdy ruch, każde ustawienie, każda słabość i każdy schemat trafiają pod lupę. Tak było z wielkimi piłkarzami, tak było z mistrzami boksu i tak jest dziś z Igą Świątek.
Rywalki wiedzą, gdzie szukać swojej szansy. Wiedzą, że trzeba wytrzymać fizycznie, grać agresywnie, nie przestraszyć się nazwiska i nie czekać, aż Polka sama przejmie kontrolę. Kostiuk, Baptiste czy Potapova pokazały, że półfinały dużych turniejów nie są już zarezerwowane wyłącznie dla zawodniczek z absolutnego topu. To sygnał dla całej stawki: można próbować, można naciskać, można wygrać.
Dla kibiców Świątek to może być bolesne, ale dla samego tenisa jest to znak, że poziom mocno się wyrównał.
Kryzys czy naturalny etap wielkiej kariery?
Łatwo dziś krzyczeć, że Iga ma problem. Trudniej uczciwie przyznać, że wielkie kariery nie składają się wyłącznie z triumfów. Nawet najlepsi mają momenty, kiedy muszą przebudować swoją grę, odzyskać pewność i nauczyć się wygrywać w nowych warunkach.
Można to porównać do kierowcy, który przez lata jeździł jedną trasą z zamkniętymi oczami. Nagle droga się zmienia, pojawiają się objazdy, nowe znaki i ostrzejsze zakręty. Sam talent już nie wystarcza. Trzeba znów uważnie patrzeć przed siebie.
Iga nadal ma ogromne atuty. Jej fizyczność, doświadczenie, forehand i umiejętność gry na mączce nie zniknęły z dnia na dzień. Ale teraz potrzebuje czegoś jeszcze: chłodnej głowy i odwagi, by nie bać się zmian, nawet gdy wynik zaczyna się wymykać.
sportowczyni ubrana w jasną kurtkę i białą czapkę z daszkiem odpowiada na pytania dziennikarzy, wokół niej widoczne są mikrofony i osoby z notatnikami oraz aparatami, tło stanowi ściana z logo sponsorów
Paryż może dać odpowiedź
Największe pytanie brzmi dziś prosto: czy Świątek zdąży się odbudować przed Roland Garros? To turniej, który zawsze był dla niej wyjątkowy. Paryż może stać się miejscem przełomu, ale tylko wtedy, jeśli Iga odzyska spokój i poczuje, że znów kontroluje wydarzenia na korcie.
Nie musi nikomu nic udowadniać krzykiem. Wystarczy, że zacznie wygrywać mecze, które kiedyś wygrywała siłą, rytmem i pewnością. Bo choć świat może już nie trząść się przed nią ze strachu, to wciąż bardzo dobrze pamięta, co potrafi Iga Świątek, gdy wraca jej pełna moc