NEWS
Nie wytrzymała
Dominika Clarke wyznała z czym się mierzy. Internauci zszokowani “Stara zgorzkniała baba”
Wszystko zaczęło się od nagrania, które nie zapowiadało żadnej burzy. Dominika Clarke opublikowała w sieci film, na którym biega z latawcem. Pod nagraniem pojawił się komentarz, który szybko przyciągnął uwagę:
Dzwoń po karetkę, bo za chwilę może być za późno!!! A jeszcze mogłabyś pożyć!!!
Wpis sugerował, że zachowanie Clarke jest czymś niepokojącym, wręcz wymagającym interwencji medycznej.
To właśnie ten komentarz stał się punktem zapalnym. Clarke nie zignorowała go, nie usunęła i nie ograniczyła się do krótkiej odpowiedzi. Zamiast tego zdecydowała się na coś znacznie bardziej rozbudowanego. Na swoim profilu opublikowała długi wpis, w którym odniosła się do sytuacji i spróbowała wyjaśnić, co tak naprawdę kryje się za jej zachowaniem.
Już sam fakt, że zdecydowała się odpowiedzieć publicznie i szeroko, wskazywał, że sprawa ją poruszyła. Wyraźnie można było wyczuć irytację, bo wpis jest wyraźnie emocjonalny. W swojej publikacji Clarke przytoczyła dokładną treść komentarza, który otrzymała. Następnie odniosła się do niego w sposób bezpośredni
Wyszukaj w serwisie
Szukaj
NEWSY
TYLKO U NAS
FOTO
TELEWIZJA
LIFESTYLE
QUIZY
O NAS
News.Swiatgwiazd.pl
>
Newsy
>
Dominika Clarke wyznała z czym się mierzy. Internauci zszokowani “Stara zgorzkniała baba”
Dorota Łukasik
21.03.2026 08:40
Dominika Clarke wyznała z czym się mierzy. Internauci zszokowani “Stara zgorzkniała baba”
fot. Facebook
To miał być zwykły, niewinny moment. Krótki film, trochę ruchu, trochę słońca i coś, co wielu uznałoby za najprostszy przejaw radości. Granica między niewinną zabawą a publiczną oceną znów okazała się zaskakująco cienka.
Kontrowersyjny komentarz pod nagraniem Clarke
Odpowiedź Dominiki Clarke na krytykę
Internauci bronią Dominiki Clarke
Kontrowersyjny komentarz pod nagraniem Clarke
Wszystko zaczęło się od nagrania, które nie zapowiadało żadnej burzy. Dominika Clarke opublikowała w sieci film, na którym biega z latawcem. Pod nagraniem pojawił się komentarz, który szybko przyciągnął uwagę:
Dzwoń po karetkę, bo za chwilę może być za późno!!! A jeszcze mogłabyś pożyć!!!
Wpis sugerował, że zachowanie Clarke jest czymś niepokojącym, wręcz wymagającym interwencji medycznej.
To właśnie ten komentarz stał się punktem zapalnym. Clarke nie zignorowała go, nie usunęła i nie ograniczyła się do krótkiej odpowiedzi. Zamiast tego zdecydowała się na coś znacznie bardziej rozbudowanego. Na swoim profilu opublikowała długi wpis, w którym odniosła się do sytuacji i spróbowała wyjaśnić, co tak naprawdę kryje się za jej zachowaniem.
Już sam fakt, że zdecydowała się odpowiedzieć publicznie i szeroko, wskazywał, że sprawa ją poruszyła. Wyraźnie można było wyczuć irytację, bo wpis jest wyraźnie emocjonalny. W swojej publikacji Clarke przytoczyła dokładną treść komentarza, który otrzymała. Następnie odniosła się do niego w sposób bezpośredni.
Dominika Clarke, fot. Facebook
Odpowiedź Dominiki Clarke na krytykę
W swoim oświadczeniu Clarke przytoczyła dokładną treść komentarza, który otrzymała. Następnie odniosła się do niego w sposób bezpośredni:
„Dzwoń po karetkę! Za chwilę może być za późno!!!”
Dostałam taki komentarz pod filmem, na którym po prostu biegam z latawcem: „dzwoń po karetkę, bo za chwilę może być za późno !!! a jeszcze mogłabyś pożyć !!!!!”.
Absurd sięga zenitu. Bo w oczach niektórych, radosna kobieta, mama 11 dzieci, która pozwala sobie na chwilę czystej, dziecięcej wręcz frajdy, to przypadek medyczny.
Pani Ireno, rozumiem, że mój uśmiech i ten latawiec mogą wyglądać „podejrzanie”.
Bo dla wielu osób radość to coś, na co trzeba mieć specjalne pozwolenie, odpowiedni wiek i nienaganną powagę.
Ale prawda jest taka: Bieganie z latawcem to nie jest brak rozsądku.
To jest moment, w którym człowiek przestaje się pilnować i zaczyna żyć.
Dlaczego to tak bardzo kłuje w oczy?
Wielu ludzi nauczyło się przez lata zaciskać zęby.
Być „poważnymi”.
Nie wychylać się. Nie cieszyć się za bardzo – żeby przypadkiem nie zabolało, gdyby życie nagle miało im tę radość odebrać.
I kiedy widzą kogoś, kto biegnie, śmieje się i pozwala sobie na lekkość, pojawia się lęk.
Bo to przypomina im o tej radości, którą oni sami kiedyś odłożyli na „później”.
Na emeryturę. Na „lepsze czasy”. Na moment, który dla wielu nigdy nie nadchodzi.
Szczęście nie jest nagrodą za „poprawnie przeżyte życie” według cudzych standardów.
To nie jest medal za bycie wiecznie poważną i umęczoną matką.
Szczęście to moja cicha decyzja, że dziś – choć na chwilę – pozwalam sobie poczuć, że po prostu JESTEM. Że żyję. Tu i teraz.
Bez potrzeby tłumaczenia się komukolwiek z mojego uśmiechu.
Więc nie, nie potrzebuję karetki.
Potrzebuję tylko więcej wiatru dla mojego latawca i więcej takich chwil, w których moja dusza może swobodnie tańczyć.
Bo to właśnie jest życie.
A Wy? Czy też czujecie czasem, że Wasza radość „nie wypada”? Że powinniście być bardziej „poważni”? Czy dajecie sobie prawo do takich „niepoważnych” chwil, które dają Wam siłę do walki z codziennością? Czekam na Wasze szczere głosy!