NEWS
Zwrócił się do przyszłego teścia. O to go poprosił👇👇
Łatwogang oficjalnie zwrócił się z trasy do przyszłego teścia. Cała Polska to słyszała
Przejazd Łatwoganga rozpoczął się w piątek po godzinie 16 i od tego momentu trwa nieprzerwanie, z bardzo krótkimi postojami na odpoczynek. W nocy miał dwie przerwy na sen – pierwszą, około półgodzinną, przed godziną 1 oraz kolejną między 4 a 6 rano. Odpoczywał w samochodzie technicznym, który towarzyszy mu w trasie od Zakopanego.
Warunki przejazdu pokazują, że jest to akcja wymagająca fizycznie i logistycznie. Sam Łatwogang w rozmowie z Polską Agencją Prasową podkreślał, że ma jeszcze dużo siły, ale jednocześnie nie ukrywał trudu całej trasy. W nocy mówił wprost o zmęczeniu, choć jednocześnie zaznaczał, że kontynuuje przejazd dla Maksa, który jest celem zbiórki powiązanej z akcją.
Istotnym elementem tej trasy jest obecność innych rowerzystów, którzy dołączają do przejazdu. Jak zaznaczył:
mamy wyrozumiałą ekipę. Chłopaki jadą ze mną. Gdyby nie oni, to już dawno bym nie jechał. Są niesamowici. Niektórzy z nich mają w nogach po 300–400 km
Ta wypowiedź pokazuje, że przedsięwzięcie nie jest działaniem jednostkowym, ale grupowym wysiłkiem, który rozkłada obciążenie na kilka osób.
Na trasie, również po zmroku, pojawiali się widzowie. Czekali w różnych punktach, klaskali, pozdrawiali i prosili o wspólne zdjęcia. Łatwogang przyznał, że takie momenty są dla niego ważne i czasami wywołują wzruszenie. W trakcie przejazdu kilkukrotnie odnosił się do rosnącego zainteresowania całą akcją. Wprost mówił:
nie spodziewałem się, że wokół tego wszystkiego będzie aż taki szum, ale bardzo się z tego cieszę. Im więcej pomocy, tym lepiej. To pokazuje, jak wspaniałym narodem jesteśmy i jak bardzo chcemy pomagać