NEWS
Wstrząs w sondażach! KO deklasuje PiS, a w Sejmie tylko 4 partie. Sprawdź, jak wyglądałby nowy układ sił!👇
Wstrząs w najnowszym sondażu. KO odskoczyła rywalom, tylko cztery partie w Sejmie
Najnowszy sondaż partyjny przynosi wyraźną zmianę układu sił na polskiej scenie politycznej. Koalicja Obywatelska zdecydowanie umocniła się na pierwszym miejscu, a jej przewaga nad Prawem i Sprawiedliwością przekroczyła 10 punktów procentowych. Jednocześnie z badania wynika, że do Sejmu dostałyby się obecnie tylko cztery ugrupowania.
Koalicja Obywatelska zdecydowanym liderem
Według badania przeprowadzonego przez Ogólnopolską Grupę Badawczą dla serwisu Stan360, Koalicja Obywatelska może liczyć na 39,04 proc. poparcia. W porównaniu z poprzednim pomiarem oznacza to wzrost o 3,8 punktu procentowego.
Drugie miejsce zajęło Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 28,47 proc. Partia odnotowała jednocześnie spadek poparcia o 2,7 punktu procentowego.
Różnica pomiędzy dwoma największymi ugrupowaniami wynosi więc ponad 10 punktów procentowych. Tak wyraźna przewaga lidera może mieć istotne znaczenie dla przyszłej arytmetyki parlamentarnej.
Na trzecim miejscu znalazła się Konfederacja z wynikiem 12,25 proc. To wzrost o 1,6 punktu procentowego. Do Sejmu weszłaby również Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, która uzyskała 9,64 proc., choć w jej przypadku oznacza to spadek o 1,5 punktu procentowego.
Tylko cztery ugrupowania przekroczyłyby próg
Pozostałe partie znalazły się poniżej poziomu potrzebnego do uzyskania reprezentacji w Sejmie.
Nowa Lewica uzyskała 4,51 proc., Razem 3,33 proc., Polskie Stronnictwo Ludowe 1,53 proc., a Polska 2050 1,23 proc.
Przy takim rozkładzie poparcia parlament byłby znacznie mniej rozdrobniony. W Sejmie znalazłyby się tylko cztery ugrupowania: Koalicja Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja oraz Konfederacja Korony Polskiej.
Obywatelskiej oraz wyraźne ograniczenie liczby ugrupowań, które znalazłyby się w Sejmie. Jeśli taki układ utrzymałby się w kolejnych badaniach, przyszła walka wyborcza mogłaby koncentrować się nie tylko na tym, kto wygra wybory, ale przede wszystkim na tym, kto będzie w stanie zbudować większość 231 mandatów.