NEWS
Widzowie się tego kompletnie nie spodziewali 😱
Posłanka PiS wyszła ze studia TVP. Błyskawiczna reakcja prowadzącego, stanowcze słowa
Początek zamieszania miał miejsce z dala od kamer, w prywatnym mieszkaniu w Warszawie. To tam doszło do głośnej interwencji, która stała się zarzewiem medialnego sporu. Stołeczni funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o rzekomym zagrożeniu życia i potencjalnej próbie samobójczej. Jak wynika z oficjalnych komunikatów policyjnych, mundurowi musieli zareagować błyskawicznie. W takich przypadkach obowiązuje niezwykle rygorystyczny algorytm postępowania.
Fot. Adam Burakowski/East News
Co dzieje się, gdy policjanci napotykają na aktywny opór? Okazało się, że właścicielem lokalu jest Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny stacji TV Republika. Z relacji zainteresowanego wynikało, że wezwana policja wtargnęła siłą i skuła jego asystentkę. Według opinii samego Sakiewicza działania te miały na celu zastraszenie dziennikarzy i utrudnienie pracy, czemu jednak stanowczo zaprzecza policja, wskazując, że to jedynie publicystyczno-polityczna ocena redaktora. Narracja lotem błyskawicy obiegła przestrzeń publiczną.
Służby przedstawiły popartą twardymi procedurami wersję zdarzeń. Kobieta przebywająca w lokalu odmówiła wylegitymowania się i nie współpracowała z patrolem. Zastosowanie kajdanek było tu standardowym środkiem prewencyjnym, nałożonym na czas niezbędny do identyfikacji. Finalnie nikogo nie zatrzymano, a rzekome zagrożenie życia okazało się fałszywym zawiadomieniem wprowadzającym w błąd. Funkcjonariusze trzymali się sztywnych wytycznych.