NEWS
Przykre, co ujawnił 😞
Adam Małysz szczerze o PZN. Jedna rzecz przesądziła o odejściu
To miała być ośmioletnia misja, a zakończy się po zaledwie jednej kadencji. Adam Małysz po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o kulisach swojej pracy w Polskim Związku Narciarskim i ujawnił, co ostatecznie przesądziło o jego odejściu. Prezes PZN nie ukrywał rozczarowania relacjami z władzami związku. Legendarny skoczek zdradził także, kiedy „coś w nim pękło” i dlaczego postanowił nie ubiegać się o kolejną kadencję.
To koniec pewnej epoki w polskich sportach zimowych. Adam Małysz, jeden z najwybitniejszych skoczków narciarskich w historii, 13 czerwca przestanie pełnić funkcję prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Choć jeszcze niedawno wydawało się, że pozostanie na stanowisku przez dwie kadencje, ostatecznie zdecydował się nie ubiegać o reelekcję. Po czterech latach kierowania związkiem były mistrz postanowił zakończyć swoją działalność w roli prezesa.
W rozmowie z Interia Sport Małysz przyznał, że funkcja okazała się znacznie bardziej wymagająca, niż początkowo zakładał. Jak sam podkreślił, największym zaskoczeniem była dla niego wszechobecna biurokracja oraz konieczność nieustannego pozostawania w gotowości.
Na stanowisku prezesa zderzyłem się jednak z biurokratyczną machiną – wyznał.
Jednocześnie zaznaczył, że praca w związku wymagała pełnego zaangażowania praktycznie przez całą dobę, co odbiło się zarówno na jego życiu prywatnym, jak i zdrowiu. Były skoczek nie ukrywa, że z czasem coraz bardziej odczuwał skutki wieloletniego funkcjonowania pod presją. Wskazywał, że zaniedbał aktywność fizyczną i nie miał czasu na odpoczynek.
Byłem w ciągłym biegu i napięciu. Jestem już coraz starszy i zaczynam to odczuwać – tłumaczył.
Dodał również, że po ogłoszeniu swojej decyzji zaczął wracać do codziennych zajęć, które dawały mu satysfakcję i pozwalały odzyskać równowagę. Jak przyznał, praca w ogrodzie sprawia mu dziś znacznie większą przyjemność niż wielogodzinne przesiadywanie za biurkiem i zajmowanie się dokumentami.