NEWS
Podzieliła się swoim szczęściem 😍
Wszyscy piszą o Chwalińskiej, a tymczasem Świątek… W końcu jej się udało
Turniej Roland Garros 2026 był jednym z najważniejszych występów w karierze Mai Chwalińskiej. Polka rozpoczęła rywalizację w kwalifikacjach, co oznaczało konieczność rozegrania dodatkowych meczów przed awansem do głównej drabinki.
W trakcie całego turnieju utrzymywała równy poziom gry. Kolejne zwycięstwa w kwalifikacjach oraz późniejsze mecze w turnieju głównym pozwoliły jej przechodzić następne rundy i pozostać w rywalizacji o wysoką stawkę. Zwracano uwagę na jej konsekwencję oraz dostosowanie się do warunków gry w Paryżu, które w turniejach wielkoszlemowych często zmieniają się w trakcie zawodów.
W miarę postępu turnieju Chwalińska przestała funkcjonować wyłącznie jako kwalifikantka. Z każdym kolejnym zwycięstwem stawała się pełnoprawną uczestniczką walki o końcowy wynik, a jej awans do dalszych rund był jednym z bardziej zauważalnych elementów tej edycji Roland Garros.
Dotarcie do finału Wielkiego Szlema jako zawodniczka, która rozpoczęła od kwalifikacji, należy do rzadkich osiągnięć w zawodowym tenisie. W decydującym meczu przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6.
Turniej w Paryżu stał się dla niej momentem zwiększonej rozpoznawalności. Start rozpoczęty w kwalifikacjach zakończył się finałem jednego z najważniejszych turniejów w kalendarzu tenisowym.
Maja Chwalińska, fot. East News
Iga Świątek na Roland Garros 2026
Turniej Roland Garros 2026 w wykonaniu Mai Chwalińskiej sprawił, że to właśnie jej nazwisko przez kilka dni dominowało w tenisowych nagłówkach. Jej długi, zakończony finałem marsz od kwalifikacji przyciągnął uwagę mediów i kibiców, a kolejne rundy były szeroko komentowane jako jedno z bardziej zaskakujących wydarzeń turnieju. W tym czasie narracja medialna naturalnie przesunęła się w jej stronę, a inne wątki – nawet te dotyczące czołowych zawodniczek świata – zeszły na dalszy plan.
W tym samym turnieju Iga Świątek nie zdołała dojść do fazy, która w ostatnich latach była dla niej standardem. Jej występ zakończył się wcześniej, niż oczekiwano w kontekście jej pozycji w światowym tenisie i wcześniejszych wyników na paryskiej mączce. W efekcie jej obecność w turnieju nie generowała tak intensywnego medialnego zainteresowania jak w poprzednich sezonach.
Po zakończeniu paryskiego turnieju Świątek zdecydowała się na krótki okres odpoczynku. W kalendarzu tenisowym nie ma długich przerw, dlatego takie momenty są wykorzystywane na regenerację i odcięcie się od rywalizacji. Zawodniczka wróciła do aktywności w mediach społecznościowych, gdzie opublikowała zdjęcia z Londynu, dokumentując krótki wyjazd poza kort.
Podsiadło zwróci się do Mai Chwalińskiej. Aż się zarumienił. Odpowie mu?
Czytaj dalej
Ostre słowa po fenomenalnym występie Chwalińskiej w Paryżu. “Skandal”. Legenda nie gryzie się w język
Czytaj dalej
Iga Świątek spełniła marzenie w Londynie
Świątek odwiedziła teatr Apollo Victoria w Londynie, gdzie obejrzała musical „Wicked”. W swoim wpisie podkreśliła, że był to dla niej ważny moment – określiła go jako spełnienie jednego z jej marzeń. Dla zawodniczki, która większość roku spędza w podróży między turniejami, takie krótkie, prywatne doświadczenia stają się rzadką okazją do wyjścia poza sportowy rytm dnia.
„Wicked” to jeden z najbardziej znanych musicali współczesnego teatru muzycznego, oparty na reinterpretacji historii z krainy Oz. Spektakl od lat cieszy się popularnością w londyńskim West Endzie, a bilety na przedstawienia w Apollo Victoria są często rezerwowane z dużym wyprzedzeniem.
Po intensywnym okresie rywalizacji, w tym występie na Roland Garros, krótki pobyt w Londynie był elementem przerwy między startami. W kalendarzu Świątek już wkrótce pojawią się kolejne turnieje, w tym przygotowania do Wimbledonu, gdzie w poprzednim sezonie odnosiła sukces.