NEWS
Po słabym występie na Wimbledonie Iga Świątek zanotowała wyraźny spadek w czołówce i zajmuje obecnie ósme miejsce. Jeśli jednak komukolwiek wydaje się, że sytuacja w rankingu uległa stabilizacji, jest w błędzie. Za oceanem właśnie ruszył turniej, który lada moment może zepchnąć Polkę niżej. 🟥 Link w komentarzu👇
Iga Świątek może zanotować kolejny spadek w rankingu. Czarny scenariusz
Po słabym występie na Wimbledonie Iga Świątek zanotowała wyraźny spadek w czołówce i zajmuje obecnie ósme miejsce. Jeśli jednak komukolwiek wydaje się, że sytuacja w rankingu uległa stabilizacji, jest w błędzie. Za oceanem właśnie ruszył turniej, który lada moment może zepchnąć Polkę niżej.
Utrata dwóch tysięcy punktów za ubiegłoroczny triumf w Londynie i pożegnanie z turniejem już w trzeciej rundzie przełożyły się na wymierną stratę na światowej liście. Wśród zawodniczek z czołowej czterdziestki to właśnie nasza reprezentantka zaliczyła najbardziej zauważalny spadek.
Iga Świątek musi patrzeć na Elinę Switolinę. Wszystko w rękach Ukrainki
Większość zawodniczek z najlepszej dziesiątki wraca do gry za tydzień podczas turnieju w Toronto. Są jednak dwa istotne wyjątki: Jessica Pegula oraz Elina Switolina. To właśnie Ukrainka bierze w tym tygodniu udział w zawodach WTA 500 w Waszyngtonie, mając w ręku argumenty, by wyprzedzić Igę Świątek.
Liczby są jednoznaczne. Polka ma obecnie na swoim koncie 4539 pkt. Ukrainka, sklasyfikowana na 10. miejscu (rozdziela je Amanda Anisimova z dorobkiem 4353 pkt), zgromadziła do tej pory 4351 punktów.
Dystans między obiema tenisistkami wynosi zaledwie 188 pkt. Co to oznacza w praktyce? Switolina wcale nie musi wygrywać turnieju w stolicy Stanów Zjednoczonych (za co zgarnęłaby 500 pkt) ani nawet wchodzić do finału (325 pkt). Ukraince wystarczy zaledwie awans do półfinału (premia w wysokości 195 pkt), by w najbliższym notowaniu wyprzedzić Igę Świątek i zepchnąć ją na dziewiąte miejsce w światowym zestawieniu.