NEWS
Pamiętacie mamę małej Madzi z Sosnowca? Właśnie gruchnęły sensacyjne wieści
To była jedna z najgłośniejszych spraw w historii polskiego sądownictwa. Katarzyna W., która zabiła własne dziecko i przez kilka dni oszukiwała całą Polskę, odsiaduje 25-letni wyrok więzienia. Dziś, po latach, na jaw wychodzą nowe szczegóły – dotyczące nie tylko jej długu wobec państwa, ale i życia za kratami.
Cała Polska szukała Madzi. Prawda okazała się dramatem
Styczeń 2012 roku. Polska żyje historią Katarzyny W. z Sosnowca, która zgłasza porwanie swojej sześciomiesięcznej córeczki. Według jej wersji, miała zostać zaatakowana przez nieznanego sprawcę, który porwał dziecko z wózka. Przez kolejne dni w akcję poszukiwawczą zaangażowano setki ludzi – policjantów, wolontariuszy, dziennikarzy i obywateli.
Dopiero pod wpływem nacisków śledczych Katarzyna W. przyznała się do kłamstwa. Madzia nie została porwana – zginęła w domu. Początkowo matka utrzymywała, że dziewczynka wypadła jej z rąk. Śledztwo wykazało jednak coś znacznie gorszego – dziecko zostało uduszone.
Łączne zadłużenie Katarzyny W. to ponad 141 tysięcy złotych. Najwięcej – blisko 50 tysięcy – pochłonęły specjalistyczne ekspertyzy i analizy kryminalistyczne. Kolejne 57 tysięcy złotych to koszty opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej. Wszystkie te środki – zgodnie z prawem – powinna zwrócić sama skazana.
“Nie opłaca się jej pracować”. Katarzyna W. nie zmniejsza długu
Teoretycznie osadzeni mają możliwość pracy zarobkowej za kratami. W praktyce jednak Katarzyna W. nie podejmuje działań, które realnie zmniejszałyby jej zadłużenie. Według informacji ujawnionych przez “Fakt”, jej dług spadł jedynie o kilka tysięcy złotych – mimo że odsiaduje wyrok od ponad dekady.
Jak tłumaczą pracownicy Służby Więziennej, powody mogą być różne. Najprawdopodobniej przez długi czas Katarzyna W. nie podejmowała żadnej pracy. Istnieje też możliwość, że wydawała pieniądze na tzw. wypiski – papierosy, kawę, słodycze z więziennej kantyny.