NEWS
Nie żyje słynna gwiazda. Tragiczne sceny w Paryżu, aktorka miała 57 lat
Świat kina znów pogrążył się w żałobie. Informacja o śmierci Nadii Farès poruszyła fanów i środowisko filmowe. Aktorka zmarła po dramatycznym zdarzeniu, do którego doszło w jednym z paryskich klubów sportowych.
Czytaj też: Nowy sondaż CBOS. Koalicja Obywatelska wygrywa, a PiS notuje bardzo słaby wynik
Tragedia w Paryżu. Nadii Farès nie udało się uratować
Do zdarzenia doszło w rejonie Blanche–Montmartre w Paryżu. Nadia Farès spędzała czas na basenie, gdy nagle straciła przytomność i zniknęła pod wodą.
Świadkowie natychmiast ruszyli z pomocą. Jeden z obecnych rozpoczął reanimację jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych. Po przewiezieniu do szpitala Pitié-Salpêtrière lekarze przez długi czas walczyli o jej życie. Aktorka została wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej.
Mimo wysiłków medyków doszło do zatrzymania krążenia. Informację o śmierci potwierdziła rodzina.
Z ogromnym smutkiem ogłaszamy śmierć naszej mamy
Słowa opublikowane przez bliskich wywołały falę poruszenia. W sieci szybko zaczęły pojawiać się kondolencje i wspomnienia.
Kim była Nadia Farès
Nadia Farès urodziła się w 1968 roku w Maroku, ale wychowała się we Francji. Karierę zaczęła na początku lat 90., stopniowo budując swoją pozycję w europejskim kinie.
Największy rozgłos przyniosła jej rola w filmie The Crimson Rivers, gdzie wystąpiła u boku Jeana Reno. Produkcja stała się międzynarodowym hitem i do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych francuskich thrillerów.