NEWS
# „NIE MOGĘ JUŻ DŁUŻEJ TRZYMAĆ TEGO W TAJEMNICY” Ojciec Igi Świątek, Tomasz Świątek, w końcu przerwał milczenie, wyjawiając bolesną prawdę o „dziwnym” wirusie po cichu wyniszczającym organizm jego córki. Po opuszczeniu stadionu w Madrycie ze łzami w oczach, ojciec Igi odsłonił brutalną rzeczywistość — walkę o przetrwanie ukrytą za blaskiem sławy, gdzie nawet niezwyciężona królowa uległa bólowi choroby, której rodzina nie mogła już dłużej ukrywać.
Ojciec Igi Świątek, Tomasz Świątek, w dramatycznym oświadczeniu w końcu przerwał milczenie, przyznając: „Nie mogę już dłużej trzymać tego w tajemnicy”. Po tym, jak jego córka opuściła stadion w Madrycie ze łzami w oczach, po skreczowaniu w meczu trzeciej rundy z Ann Li, Tomasz odsłonił brutalną prawdę o „dziwnym” wirusie, który po cichu wyniszczał organizm polskiej rakiety numer jeden. Choroba żołądkowo-jelitowa, szerząca się wśród uczestników turnieju Mutua Madrid Open, uderzyła w Igę z pełną siłą, powodując naprzemienne fale osłabienia, brak energii i utratę stabilności na korcie. Rodzina nie mogła już dłużej ukrywać powagi sytuacji, stojąc za kulisami walki o zdrowie swojej córki.
Tomasz Świątek opisał, jak Iga przez ostatnie dni przed meczem zmagała się z okropnym samopoczuciem, które nasilało się w najmniej oczekiwanych momentach. „To nie była zwykła niedyspozycja – to był wirus krążący po obiekcie, atakujący zawodników drogą pokarmową i wyniszczający organizm od środka” – podkreślił ojciec tenisistki. Mimo fatalnego stanu Polka wyszła na kort, próbując walczyć do końca, ale przy stanie 6:7(4), 6:2, 0:3 musiała się poddać. Łzy na jej twarzy były wyrazem nie tylko bólu fizycznego, ale też ogromnej frustracji i bezsilności wobec choroby, która odebrała jej szansę na dalszą rywalizację w stolicy Hiszpanii.
Rodzina Świątek od dłuższego czasu obserwowała, jak wirus po cichu osłabia Igę, wpływając na jej przygotowania i koncentrację. Tomasz przyznał, że decyzja o wyjściu na mecz była aktem wielkiej odwagi, ale jednocześnie wielkim ryzykiem. „Za blaskiem sławy kryje się walka o przetrwanie – nawet niezwyciężona królowa kortu uległa bólowi, którego nie dało się dłużej maskować” – powiedział wzruszonym głosem. Ojciec podkreślił, że Iga chciała chronić prywatność i nie alarmować opinii publicznej, ale po dramatycznych scenach w Madrycie rodzina uznała, że prawda musi wyjść na jaw, by kibice zrozumieli powód nagłego wycofania.
Sytuacja w Madrycie okazała się prawdziwą plagą – ponad dwudziestu uczestników turnieju zgłosiło podobne objawy, co potwierdza skalę problemu. Tomasz Świątek apeluje o zrozumienie i powstrzymanie się od spekulacji, prosząc fanów o wsparcie zamiast krytyki. „Iga dała z siebie wszystko, ale organizm powiedział dość. Teraz potrzebuje odpoczynku i regeneracji, by jak najszybciej wrócić do pełni sił” – dodał. Wirus, choć niegroźny długoterminowo, w tak intensywnym środowisku jak turniej WTA 1000, potrafi całkowicie pozbawić zawodnika możliwości gry.
Cała rodzina Świątek jest zjednoczona wokół zdrowia Igi, a Tomasz pełni rolę nie tylko ojca, ale też bliskiego doradcy i wsparcia w trudnych chwilach. Jego wypowiedź pełna jest troski i determinacji, by córka mogła skupić się wyłącznie na powrocie do zdrowia, bez presji medialnej. Fani, widząc łzy Polki na korcie, początkowo byli zszokowani, ale po słowach ojca zareagowali falą empatii i życzeń szybkiego ozdrowienia. To pokazuje, jak bardzo Iga jest uwielbiana nie tylko za sukcesy, ale też za ludzką stronę swojej walki.
Na razie Iga Świątek skupia się na regeneracji i unika startów w najbliższych dniach, co może oznaczać przerwę przed kolejnymi turniejami na mączce. Tomasz Świątek zakończył swoje oświadczenie apelem o szacunek dla prywatności rodziny w tym trudnym czasie. Świat tenisa trzyma kciuki za polską mistrzynię, wierząc, że po pokonaniu wirusa wróci jeszcze silniejsza. Za kulisami sławy kryje się bowiem zwykły człowiek, który czasem musi ustąpić przed siłą choroby.