NEWS
Marzena Nykiel: Tusk ma rację: „Rządzą nami nieodpowiedzialne miernoty”! Co stoi za chaosem i nieudolnością rządu?
Tusk ma rację: „Rządzą nami nieodpowiedzialne miernoty”!
Jakiego państwa premierem jest Donald Tusk? Nie ma ani jednego obszaru, w którym stałby murem za polską racją stanu. Sprawa rakiety, która spadła pod Lublinem obnaża rażącą nieudolność rządu. Powtarzanie ukraińskiej narracji i podejmowanie chaotycznych działań skrajnie go kompromitują. Nie pozostaje nic innego, jak przypomnieć słowa samego premiera: „Rządzą nami nieodpowiedzialne miernoty. Są zagrożeniem bezpieczeństwa narodowego, niczym rakiety wroga”. Choć padły 3 lata temu, niezwykle trafnie opisują obecną rzeczywistość.
Uderzenie rakiety na Lubelszczyźnie nie jest odosobnionym incydentem, lecz elementem szerokiej strategii. Państwo polskie zostało poddane kolejnemu testowi, który dokumentnie oblało. To jaskrawy dowód na to, że rząd Donalda Tuska nie panuje nad bezpieczeństwem obywateli, a instytucje państwowe w obliczu realnego zagrożenia są kompletnie bezradne.
6 minut bez reakcji
Przez polską przestrzeń powietrzną przez 6 minut przelatywał pocisk manewrujący o wadze ponad 2 ton, minął liczne miejscowości, m.in. Zamość, Hrubieszów czy Krasnystaw, po czym z potężną siłą uderzył w pole na Lubelszczyźnie. Nie podjęto nawet próby jego zestrzelenia. Premier i minister obrony oświadczyli z obezwładniającą szczerością, że do zestrzelenia doszłoby dopiero wówczas, gdyby poleciała dalej. Wygląda więc na to, że w umyśle Donalda Tuska nadal tkwi strategia obrony kraju na linii Wisły.
W całej tej sprawie nie zgadza się absolutnie nic. Syreny alarmowe obudziły mieszkańców Lublina i kilkunastu powiatów województwa lubelskiego o godz. 3:50. Nie był to alarm ostrzegawczy, bo nastąpił po fakcie. Rakieta spadła z impetem kilka minut wcześniej w miejscowości Tarnawa-Kolonia, ale mieszkający tam ludzie ani nie usłyszeli syren, ani nie otrzymali żadnej informacji o tym, co się stało. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie wysłało do nich alertów SMSowych, a lokalne media milczały, choć nawet rządowy „Poradnik Bezpieczeństwa” wydany za 58 mln zł zaleca nasłuchiwanie komunikatów w radiu i telewizji. Kompromitujące były także działania służb. Dziennikarze byli od nich szybsi w dotarciu na miejsce zdarzenia o co najmniej godzinę.
Rządowy chaos