NEWS
Kolejny mecz i znowu to samo! Co się dziej ?
Całkowity zwrot w meczu Igi Świątek. Ekspert nie rozumie nagłego kryzysu Polki
Iga Świątek awansowała do trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Toronto, pokonując Sarę Bejlek 6:0, 6:3. Wynik spotkania wygląda bardzo przekonująco, jednak jego przebieg pozostawił sporo pytań. Polska tenisistka rozpoczęła rywalizację w znakomitym stylu i przez kilkadziesiąt minut całkowicie dominowała na korcie. Później w jej grze nastąpił jednak niespodziewany kryzys, którego przyczyny trudno jednoznacznie wyjaśnić.
Doświadczony komentator tenisowy Tomasz Wolfke przyznał, że zmiana postawy Świątek była dla niego niezrozumiała. Ekspert nie wyklucza, że podobne momenty mogą pojawiać się w spotkaniach Polki również w kolejnych latach.
Pierwszy set był pokazem siły Świątek
Od początku meczu różnica poziomów pomiędzy zawodniczkami była bardzo widoczna. Świątek znakomicie poruszała się po korcie, szybko przejmowała inicjatywę i regularnie zmuszała Sarę Bejlek do głębokiej defensywy.
Polka grała spokojnie, ale jednocześnie bardzo agresywnie. Jej forehand funkcjonował bez większych zarzutów, a płaskie uderzenia z backhandu sprawiały młodej Czeszce ogromne problemy. Świątek doskonale wykorzystywała krótsze piłki i nie pozwalała przeciwniczce na rozwinięcie własnych akcji.
Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:0. Bejlek nie była w stanie zdobyć nawet jednego gema, a spotkanie wyglądało na całkowicie jednostronne. Polska zawodniczka przypominała swoją najlepszą wersję z okresu największej dominacji w światowym tourze.
Na początku drugiej partii sytuacja również nie uległa zmianie. Świątek wygrała trzy kolejne gemy i prowadziła już 6:0, 3:0. Łącznie zapisała na swoim koncie dziewięć gemów z rzędu. Wszystko wskazywało na to, że mecz może zakończyć się błyskawicznie.
Nagle wszystko zaczęło się rozpadać
Przy wysokim prowadzeniu w grze Polki nastąpiła jednak całkowita zmiana. Świątek straciła wcześniejszą swobodę, zaczęła popełniać błędy i pozwoliła przeciwniczce uwierzyć w możliwość powrotu.
Bejlek nie prezentowała nagle znacznie lepszego tenisa. To przede wszystkim poziom Świątek wyraźnie się obniżył. Jej uderzenia stały się mniej dokładne, a przy podejmowaniu decyzji pojawiło się widoczne zawahanie.
Czeszka wykorzystała słabszy moment faworytki i zdobyła dwa gemy. Z wyniku 0:3 zrobiło się 2:3, a atmosfera spotkania zmieniła się niemal w jednej chwili. Polka, która wcześniej kontrolowała każdą wymianę, musiała rozpocząć walkę o zatrzymanie rozpędzającej się rywalki.
Najwięcej emocji przyniósł szósty gem drugiego seta. Świątek serwowała przy prowadzeniu 3:2, ale przez bardzo długi czas nie mogła zakończyć gema. Zawodniczki aż trzynaście razy wracały do stanu równowagi.
Niezwykły gem mógł odmienić spotkanie
Sara Bejlek otrzymywała kolejne szanse na przełamanie, lecz nie potrafiła ich wykorzystać. Świątek w najważniejszych momentach ratowała się skutecznym serwisem albo odważniejszym uderzeniem. Jednocześnie trudno było nie zauważyć, że wcześniejszy spokój Polki zniknął.
Ostatecznie Świątek utrzymała podanie i objęła prowadzenie 4:2. Był to prawdopodobnie najważniejszy moment całego spotkania. Gdyby Bejlek doprowadziła do remisu, mogłaby jeszcze mocniej uwierzyć w odwrócenie wyniku.
Dla Czeszki utrata tak wielu okazji była bolesnym ciosem. Włożyła ogromną ilość energii w próbę przełamania, ale nie otrzymała za nią żadnej nagrody. Polka natomiast zdołała odzyskać częściową kontrolę i zakończyła spotkanie w dwóch setach.
Ekspert wskazał powtarzający się problem
Tomasz Wolfke zwrócił uwagę, że podobne kryzysy pojawiały się w meczach Świątek już wcześniej. Jego zdaniem najbardziej zaskakujący jest fakt, że nagłe obniżenie poziomu gry często następuje bez wyraźnego powodu.
Polka może prowadzić wysoko, prezentować znakomity tenis i sprawiać wrażenie całkowicie pewnej siebie. W pewnym momencie jej gra potrafi jednak stracić wcześniejszą jakość. Ekspert określił pierwszego seta jako niemal idealny, ale jednocześnie nie potrafił wyjaśnić, dlaczego znakomita dyspozycja utrzymała się tylko przez około 40 minut.
Kryzysy są naturalną częścią tenisa. Niektórzy zawodnicy potrzebują kilku punktów, aby je przezwyciężyć, inni tracą przez nie kilka gemów. W przypadku Świątek problem polega na tym, że zmiana bywa wyjątkowo gwałtowna.
Czy takie momenty będą się powtarzać?
Wolfke nie wyklucza, że nagłych załamań nie uda się całkowicie wyeliminować. W takim przypadku rozwiązaniem może być zaakceptowanie ich oraz spokojne przeczekanie trudniejszego fragmentu meczu.
Najważniejsze, aby Świątek nie traciła wtedy kontroli nad całym spotkaniem. W starciu z Bejlek wcześniejsza przewaga okazała się wystarczająca. Polka przetrwała najtrudniejszego gema i zwyciężyła 6:0, 6:3.
W kolejnej rundzie jej rywalką będzie Viktorija Golubić. Szwajcarka może znacznie skuteczniej wykorzystać ewentualne przestoje faworytki. Świątek będzie więc potrzebowała nie tylko dobrego początku, lecz także utrzymania koncentracji przez całe spotkanie.
Mecz z Bejlek pokazał ogromne możliwości Polki, ale również problem, który nadal nie został rozwiązany. Zwycięstwo pozostaje najważniejsze, jednak nagły zwrot w drugim secie stanowi sygnał ostrzegawczy przed kolejnymi rundami turnieju w Toronto.