NEWS
Kiedy poślubiłem Lidę, wydawało mi się
Kiedy poślubiłem Lidę, wydawało się, że moje życie dopiero zaczyna nabierać kształtów. Byliśmy młodzi, uparci i tak biedni, że spędzaliśmy dnie na omawianiu każdego zakupu. Nasz pierwszy dom nie był właściwie domem – to był stary, szachulcowy budynek na obrzeżach miasta, ze skrzypiącymi podłogami, małą kuchnią i oknami, które zimą wiały na lodowatym wietrze. Ale wtedy wciąż myśleliśmy, że damy rad
W dniu ślubu ojciec Lidy, Wiktor Andriejewicz, stał obok niej. Miał prawie siedemdziesiąt lat. Był szczupły, zgarbiony, z drżącymi rękami i cichym głosem człowieka, który od dawna przywykł do tego, by nikomu nie przeszkadzać. Rzadko się uśmiechał i zawsze trzymał coś dla siebie, jakby z góry przepraszał za swoją obecność.
Tydzień po ślubie Lida ostrożnie powiedziała: