NEWS
Cała Polska znała go jako dobrodusznego Gustlika, lecz niemal nikt nie wiedział, przez jakie piekło przeszedł naprawdę! Franciszek Pieczka przeżył zawał w kopalni, zerwał z planem narzuconym przez ojca i samotnie ruszył po marzenie, które na Śląsku uważano niemal za hańbę. Później jego twarz rozpoznawały miliony, a najwięksi reżyserzy powierzali mu role świętych, morderców, chłopów i ludzi złamanych przez los. Mimo ogromnej sławy aktor przez całe życie powtarzał jedno zaskakujące zdanie. Dopiero jego pogrzeb w rodzinnej wsi pokazał, dlaczego wszystkie warszawskie zaszczyty nigdy nie były dla niego najważniejsze!
Gustlik cudem uniknął śmierci pod ziemią! Cała Polska znała jego twarz, ale prawdy o Franciszku Pieczce niemal nikt nie podejrzewał
Pod ziemią panowała ciemność tak gęsta, że światło lampy na górniczym kasku potrafiło wyciąć z niej jedynie wąski tunel. W powietrzu unosił się pył, pod butami chrzęścił węgiel, a każdy odgłos dochodzący ze stropu mógł oznaczać nadciągającą katastrofę.
Nagle rozległ się trzask.
To był dźwięk, którego żaden górnik nie chciał usłyszeć. Strop zaczął się osuwać, a ziemia w jednej chwili pokazała swoją niszczycielską siłę. Człowiek stojący w przodku powinien zostać tam na zawsze. Przygnieciony skałami, odcięty od światła i świata znajdującego się setki metrów wyżej.
On jednak przeżył.
Powstanie film biograficzny o Franciszku Pieczce? Wnuczka aktora deklaruje, że ma już gotowy pomysł
Młody Franciszek Pieczka wyszedł z kopalni żywy, choć los zdawał się już wydawać na niego wyrok. Nikt nie mógł wtedy wiedzieć, że ubrudzona węglem twarz chłopaka z Godowa stanie się kiedyś jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej kultury.
Miliony widzów poznają go jako Gustlika – poczciwego, silnego i uśmiechniętego członka załogi czołgu „Rudy 102” z serialu „Czterej pancerni i pies”. Dzieci będą powtarzać jego powiedzenia, dorośli traktować go jak kogoś bliskiego, a ludzie spotykający aktora na ulicy będą wołać za nim imieniem postaci.
Za tym uśmiechem kryła się jednak historia znacznie bardziej dramatyczna.
Była w niej kopalnia, wojna, konflikt z ojcem, ryzykowna ucieczka od przeznaczenia i samotność człowieka, którego pokochały miliony, choć większość z nich tak naprawdę nigdy go nie poznała.
Urodził się w świecie, który już zdecydował za niego
Franciszek Pieczka przyszedł na świat w 1928 roku w Godowie, miejscowości położonej niedaleko Wodzisławia Śląskiego. Była to ziemia pogranicza, gdzie historia wielokrotnie przesuwała granice, zmieniała państwa i narzucała ludziom nowe języki oraz mundury.
Mieszkańcy trzymali się tego, co wydawało się pewne: rodziny, wiary, honoru oraz ciężkiej pracy.
W tamtym świecie chłopca rzadko pytano, kim chciałby zostać. Jego droga była wyznaczona niemal od dnia narodzin. Ojciec pracował w kopalni, krewni pracowali w kopalni, sąsiedzi również schodzili pod ziemię. Syn miał kontynuować tradycję albo – jeżeli wykazywał talent do nauki – zostać inżynierem związanym z przemysłem.
Aktorstwo nie pasowało do tego porządku.
Dla wielu mieszkańców ówczesnego Śląska zawód aktora nie był prawdziwą pracą. Aktor przebierał się, udawał innych ludzi i zarabiał na życie czymś, czego nie można było zważyć, dotknąć ani wydobyć spod ziemi.
Ojciec Franciszka pragnął zapewnić synowi bezpieczną przyszłość. Nie robił tego z okrucieństwa. Kochał go w sposób charakterystyczny dla swojego pokolenia – bez wielkich deklaracji, lecz z konkretnym planem na jego życie.
Syn miał zdobyć porządny fach, mieć stałą wypłatę i nigdy nie cierpieć głodu.
Problem polegał na tym, że Franciszek coraz wyraźniej czuł, iż przygotowane dla niego życie nie jest jego życiem.
Od dziecka uważnie obserwował ludzi. Zapamiętywał sposób, w jaki mówili, poruszali się i reagowali. Fascynowało go kino – ciemna sala, strumień światła i postacie, które na ekranie potrafiły sprawić, że widzowie śmiali się, płakali albo zamierali ze strachu.
Marzenie o scenie musiał jednak ukrywać.
W domu górnika słowa o aktorstwie mogły zostać odebrane jak przyznanie się do słabości lub odrzucenie rodzinnej tradycji.
Kopalnia niemal odebrała mu wszystko
Franciszek Pieczka trafił do kopalni Barbara. Było to naturalne następstwo wychowania na Śląsku, ale zarazem zderzenie z rzeczywistością, której nie można było romantyzować.
Kopalnia dawała pracę, lecz każdego dnia domagała się odwagi. Górnik zjeżdżający pod ziemię nigdy nie miał całkowitej pewności, że wieczorem wróci do domu.
Podczas jednej ze zmian doszło do wypadku. Strop zaczął się walić, a młody Pieczka znalazł się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. W miejscu, gdzie wielu ludzi ginęło bez szans na ratunek, jemu udało się wydostać.
Przeżycie takiego zdarzenia musiało pozostawić ślad.
Człowiek, który w młodym wieku poczuł nad sobą ciężar osuwającej się ziemi, nie mógł już patrzeć na przyszłość tak samo. To, co wcześniej przedstawiano mu jako bezpieczną drogę, nagle odsłoniło swoją prawdziwą twarz.
Stała wypłata nie chroniła przed śmiercią. Rodzinna tradycja nie mogła zatrzymać spadających skał. Szacunek sąsiadów nie gwarantował, że człowiek po zakończeniu zmiany zobaczy ponownie światło dzienne.
Pieczka zrozumiał, że skoro życie można stracić w jednej chwili, nie warto poświęcać go drodze wybranej przez innych.
Wypadek nie złamał jego ciała. Złamał natomiast posłuszeństwo.
Ojciec chciał inżyniera. Syn wybrał niepewność
Po wojnie Polska potrzebowała inżynierów, robotników i specjalistów odbudowujących przemysł. Zdolny syn górnika miał przed sobą drogę zgodną z potrzebami państwa i oczekiwaniami rodziny.
Franciszek rozpoczął studia na Politechnice Śląskiej w Gliwicach.
Siedział nad rysunkami technicznymi, liczbami oraz projektami maszyn, ale jego myśli uciekały w zupełnie inną stronę. Nie wyobrażał sobie siebie w gabinecie inżyniera. Widział scenę, światła i ludzi opowiadających cudze historie.
Podjął decyzję, która w jego środowisku mogła zostać uznana za szaleństwo.
Postanowił porzucić studia techniczne i spróbować dostać się do szkoły teatralnej. Musiał uzyskać formalną zgodę na zmianę kierunku, a następnie zmierzyć się z gniewem i rozczarowaniem ojca.
Dla ojca nie była to zwyczajna zmiana uczelni. Było to odrzucenie całego świata wartości, który uważał za właściwy. Syn porzucał pewny zawód dla sceny, na której nikt nie gwarantował mu sukcesu, pieniędzy ani nawet pierwszej roli.
Między mężczyznami pojawiło się bolesne milczenie.
Franciszek wyjechał do Warszawy. Przybył do miasta jako chłopak z prowincji, mówiący z wyraźnym śląskim akcentem. Nie pochodził z artystycznej rodziny i nie miał znajomości otwierających drzwi do wielkiej kariery.
Miał natomiast coś, czego nie można nauczyć się z podręcznika – prawdę.
Jedno przesłuchanie zmieniło całe jego życie
Podczas egzaminu do szkoły teatralnej Franciszek Pieczka stanął przed Aleksandrem Zelwerowiczem, legendarnym aktorem i pedagogiem.
Młody kandydat mógł wyglądać niepozornie na tle ludzi przygotowywanych do aktorstwa od dzieciństwa. Jego akcent zdradzał pochodzenie, a zachowanie nie miało nic wspólnego z salonową pewnością siebie.
Zelwerowicz dostrzegł jednak w nim wyjątkowy potencjał.
Pieczka nie próbował naśladować innych. Nie przykrywał swojego pochodzenia sztuczną elegancją. Niósł w sobie doświadczenie śląskiej wsi, wojny, kopalni oraz rodzinnego konfliktu. Wszystko to było widoczne w sposobie, w jaki patrzył, stał i wypowiadał słowa.
Został przyjęty.
Jedna decyzja mistrza sceny przekreśliła plan ojca i otworzyła chłopakowi z Godowa drogę do zawodu, który miał przynieść mu nieśmiertelność.
Początki nie były łatwe. Pieczka pracował w teatrze, powtarzał sceny, uczył się dyscypliny i cierpliwie czekał na kolejne role. Traktował aktorstwo nie jak drogę do sławy, lecz jak rzemiosło.
Być może właśnie dlatego zaszedł tak daleko.
Gustlik podbił Polskę, ale stał się także jego więzieniem
W 1966 roku rozpoczęła się emisja serialu „Czterej pancerni i pies”. Franciszek Pieczka wcielił się w Gustlika Jelenia, silnego, dobrodusznego i mówiącego po śląsku członka załogi czołgu.
Serial stał się zjawiskiem przekraczającym wszelkie wyobrażenia.
Rodziny spotykały się przed nielicznymi wówczas telewizorami, by śledzić przygody załogi „Rudego”. Gustlik stał się symbolem bezpieczeństwa, lojalności i siły. Jego uśmiech rozpoznawano od Bałtyku po Tatry.
Serial oglądano również poza Polską. Według przytaczanego materiału produkcja mogła zgromadzić niemal 80 milionów widzów w kilkunastu krajach.
Pieczka osiągnął sukces, o którym nie mógł marzyć jako młody górnik.
Franciszek Pieczka. Ile ma lat? | Viva.pl
Sukces ten miał jednak swoją cenę.
Publiczność przestała oddzielać aktora od jego postaci. Na ulicach wołano za nim „Gustlik”, jakby Franciszek Pieczka nie istniał. Widzowie oczekiwali, że zawsze będzie pogodnym, prostym i silnym Ślązakiem z serialu.
Aktor, który uciekł od jednego z góry określonego życia, został zamknięty w jednej roli.
Paradoks był bolesny. Wybrał aktorstwo, aby móc stawać się wieloma różnymi ludźmi, a ogromna popularność sprawiła, że miliony odbiorców chciały widzieć w nim wyłącznie jedną postać.
Za uśmiechem Gustlika krył się wielki aktor dramatyczny
Największą tajemnicą Franciszka Pieczki było to, jak bardzo różnił się od wizerunku stworzonego przez popularny serial.
W 1968 roku zagrał główną rolę w „Żywocie Mateusza” Witolda Leszczyńskiego. Zamiast silnego i pogodnego Gustlika widzowie zobaczyli człowieka kruchego, samotnego, nadwrażliwego i bezradnego wobec brutalności świata.
Była to rola, która pokazała niezwykłą skalę jego talentu.
Pieczka potrafił zagrać człowieka dobrego i groźnego, prostego oraz tajemniczego, świętego, grzesznika, ofiarę i kata. Współpracował z największymi twórcami polskiego kina, między innymi z Wojciechem Jerzym Hasem, Andrzejem Wajdą, Jerzym Kawalerowiczem, Kazimierzem Kutzem, Krzysztofem Kieślowskim i Janem Jakubem Kolskim.
Występował w „Weselu”, „Sanatorium pod Klepsydrą”, „Austerii”, „Quo vadis”, „Konopielce” i dziesiątkach innych produkcji.
Miał stworzyć blisko 500 kreacji teatralnych, filmowych, telewizyjnych i radiowych. Zagrał w ponad stu filmach, pojawiał się w popularnych serialach i pracował w Teatrze Polskiego Radia.
Mimo to dla wielu Polaków do końca pozostał przede wszystkim Gustlikiem.
Kraj pokochał jego maskę, nie dostrzegając całej złożoności człowieka, który ją nosił.
Zdobył wszystko, lecz nigdy nie uwierzył, że jest gwiazdą
Franciszek Pieczka otrzymał najwyższe nagrody oraz odznaczenia. Uhonorowano go między innymi Orderem Orła Białego i Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Środowisko filmowe doceniło jego dorobek, a publiczność kolejnych pokoleń odkrywała go w nowych rolach.
Młodsi widzowie pokochali go między innymi jako Stacha Japycza w serialu „Ranczo”.
Każdy element jego życiorysu wskazywał, że był wielką gwiazdą.
On sam nigdy jednak tak o sobie nie myślał. Powtarzał, że pozostaje „śląskim dzieckiem”.
Dziennikarze mogli traktować te słowa jako przejaw skromności. W rzeczywistości zawierały one klucz do jego osobowości.
Człowiek ukształtowany przez kopalnię wiedział, że pod ziemią nie ma znaczenia sława, wygląd ani liczba nagród. Liczy się to, czy człowiek wykonuje swoją pracę uczciwie i czy potrafi pomóc drugiemu wrócić na powierzchnię.
Pieczka podchodził do aktorstwa w podobny sposób. Nie uważał się za kogoś wyjątkowego. Przychodził na plan przygotowany, wykonywał swoją pracę, a następnie wracał do domu i zdejmował rolę razem z płaszczem.
Nie budował wokół siebie legendy.
Być może dlatego jego ekranowe postacie wydawały się tak prawdziwe.
Ostatnia decyzja ujawniła, gdzie naprawdę należał
Franciszek Pieczka zmarł w 2022 roku w wieku 94 lat. Polska żegnała jednego z najwybitniejszych aktorów swojej historii. Telewizje ponownie pokazywały sceny z „Czterech pancernych i psa”, a w nagłówkach powracało imię Gustlika.
Ostatnia wola aktora powiedziała jednak o nim więcej niż setki wywiadów.
Nie chciał spocząć w reprezentacyjnej części warszawskiego cmentarza ani w miejscu przeznaczonym dla największych postaci polskiej kultury. Kazał pochować się w Godowie – rodzinnej miejscowości, z której jako młody człowiek odszedł, by walczyć o własne życie.
Wrócił do ziemi swoich przodków.
To właśnie tam znajdował się jego prawdziwy dom. Nie pod złoconym sufitem sali, w której wręczano państwowe odznaczenia. Nie przed kamerą i nie w czołgu, który zapewnił mu nieśmiertelną popularność.
Jego miejscem była niewielka śląska miejscowość, w której nauczył się uczciwości, odpowiedzialności i szacunku do pracy.
Historia Franciszka Pieczki zatoczyła niezwykły krąg.
Jako chłopak niemal zginął pod ziemią. Przeżycie wypadku dało mu odwagę, by przeciwstawić się rodzinie i porzucić narzuconą drogę. Wyjechał do Warszawy, zdobył sławę, stworzył setki ról i został pokochany przez miliony.
Na końcu wrócił jednak tam, skąd wyruszył.
Cała Polska przez dziesięciolecia patrzyła na uśmiechniętą twarz Gustlika i była przekonana, że doskonale zna człowieka, który kryje się za tą rolą.
Prawda była znacznie bardziej przejmująca.
Za poczciwym czołgistą stał człowiek naznaczony wojną, kopalnianym wypadkiem, konfliktem z ojcem i nieustanną walką o prawo do własnego życia. Człowiek, który zdobył niemal wszystko, ale nigdy nie pozwolił, by sława odebrała mu tożsamość.
Franciszek Pieczka nie był jedynie Gustlikiem.
Był chłopakiem, którego ziemia próbowała zatrzymać pod sobą, lecz któremu udało się wydostać na powierzchnię i przeżyć życie na własnych zasadach.
I być może właśnie dlatego pozostał tak wielki.
Nie dlatego, że uważał się za gwiazdę, ale dlatego, że do ostatniego dnia pamiętał, kim był, zanim zapaliły się światła kamer.
arrow_forward
Tragedia w przestworzach, która na zawsze uciszyła głos pokolenia. Wstrząsająca prawda o śmierci Anny Jantar nad Okęciem
News
Tragedia w przestworzach, która na zawsze uciszyła głos pokolenia. Wstrząsająca prawda o śmierci Anny Jantar nad Okęciem
ZNANY AKTOR UKRYWAŁ TO DO SAMEGO KOŃCA. Szokująca prawda o nagłej śmierci gwiazdora Barw Szczęścia i legendarnego artysty kabaretowego ujrzała światło dzienne.
News
ZNANY AKTOR UKRYWAŁ TO DO SAMEGO KOŃCA. Szokująca prawda o nagłej śmierci gwiazdora Barw Szczęścia i legendarnego artysty kabaretowego ujrzała światło dzienne.
Największa RZEŹ: Jak 3 000 Polaków ZMASAKROWAŁO 60 000 Kozaków i Tatarów! – WIŚNIOWIEC 1651
News
Największa RZEŹ: Jak 3 000 Polaków ZMASAKROWAŁO 60 000 Kozaków i Tatarów! – WIŚNIOWIEC 1651
Została UPOKORZONA przed kamerami, dziś UKRYWA MĘŻA i zarabia miliony występując W PRZEZROCZYSTEJ TRUMNIE
News
Została UPOKORZONA przed kamerami, dziś UKRYWA MĘŻA i zarabia miliony występując W PRZEZROCZYSTEJ TRUMNIE
GROM Z JASNEGO NIEBA! Iga Świątek w wieku 25 lat PRZERWAŁA MILCZENIE! “Kocham go!” – Słowa, które WSTRZĄSNĘŁY całą Polską! Prawda o tajemniczej miłości mistrzyni wyszła na jaw!
News
GROM Z JASNEGO NIEBA! Iga Świątek w wieku 25 lat PRZERWAŁA MILCZENIE! “Kocham go!” – Słowa, które WSTRZĄSNĘŁY całą Polską! Prawda o tajemniczej miłości mistrzyni wyszła na jaw!
BRUTALNA bitwa na lodzie! Tak 5 000 Polaków ZMASAKROWAŁO 20 000 Tatarów | OCHMATÓW 1644
News
BRUTALNA bitwa na lodzie! Tak 5 000 Polaków ZMASAKROWAŁO 20 000 Tatarów | OCHMATÓW 1644
Legenda polskiego kina ZNIKNĘŁA BEZ ŚLADU. Prawdę o dramacie w czterech ścianach i WYRZUCENIU Z DOMU znanego amanta ukrywał JEDEN MĘŻCZYZNA
News
Legenda polskiego kina ZNIKNĘŁA BEZ ŚLADU. Prawdę o dramacie w czterech ścianach i WYRZUCENIU Z DOMU znanego amanta ukrywał JEDEN MĘŻCZYZNA
SZOKUJĄCE WYZNANIE LEGENDY! PRZEMYSŁAW SALETA PRZERYWA MILCZENIE PO 21 LATACH!
News
SZOKUJĄCE WYZNANIE LEGENDY! PRZEMYSŁAW SALETA PRZERYWA MILCZENIE PO 21 LATACH!
W cieniu władzy i pożądania. Jak sypialnie dygnitarzy kształtowały kariery gwiazd PRL-u
News
W cieniu władzy i pożądania. Jak sypialnie dygnitarzy kształtowały kariery gwiazd PRL-u