NEWS
Brak słow.. Zobacz w komentarzu
Karol Nawrocki miał zostać otruty? Ujawniono poruszające wieści
Tam, jak wspomina, przemawiał pod ratuszem przez około pięć do siedmiu minut.
Po wystąpieniu miał przejść do autobusu, który czekał około 50 metrów dalej.
Autobus miał zawieźć go na peron.
Wtedy nagle poczuł, że dzieje się z nim coś bardzo złego.
Prezydent opisuje to jako gwałtowne osłabienie.
Porównał ten moment do silnego ciosu w szczękę.
Mówił, że miał wrażenie, jakby ktoś nagle wyłączył mu organizm.
Mimo fatalnego samopoczucia próbował jeszcze funkcjonować normalnie.
Wspomina, że szedł z Jarkiem Dębowskim i poprosił go o wodę.
Mimo fatalnego samopoczucia próbował jeszcze funkcjonować normalnie.
Wspomina, że szedł z Jarkiem Dębowskim i poprosił go o wodę.
Współpracownik miał zauważyć, że dzieje się z nim coś niepokojącego.
Nawrocki odpowiedział mu, że nie wie, co się stało, ale czuje się bardzo źle.
Jak relacjonuje, nadal machał ludziom i próbował zachować pozory normalności.
Jednocześnie wiedział już, że sytuacja jest poważna.
Poprosił, aby szybko zaprowadzono go do autokaru i położono na podłodze.
W autobusie dostał wodę i ją wypił.
Po chwili miał poczuć, że traci kontakt z rzeczywistością.
Jarek Dębowski miał zacząć krzyczeć, aby wszyscy wyszli z autokaru.
Zaciągnięto czarne zasłony.
Autobus stał na ulicy, a z pojazdu wyszły osoby z obsługi.
Nawrocki położył się na tylnym siedzeniu.
Wtedy, jak twierdzi, stracił przytomność.
Od tego momentu nie pamięta, co działo się przez kilka kolejnych minut.
Gdy się obudził, wszystkie okna w autobusie były zasłonięte.
Nad nim stali jego najbliżsi współpracownicy.
Wspomina Mikołaja, Jakuba i Jarka.
Według jego relacji byli bardzo bladzi i przerażeni.
Prezydent podkreśla, że nigdy wcześniej nie przeżył czegoś podobnego.
Opisuje, że autokar, garnitur i otoczenie były całkowicie zabrudzone gwałtownymi wymiotami.
Jego współpracownicy mieli później mówić, że nie mogli patrzeć na to, co się działo.
Porównywali tę scenę do filmu „Egzorcysta”.
Według ich relacji miał kopać nogami, rzucało nim i kompulsywnie wymiotował.
Kiedy odzyskał świadomość, nie wiedział, co wydarzyło się w czasie tych kilku minut.
W książce pojawia się również wątek ostrzeżeń, jakie Nawrocki miał słyszeć od ochrony od początku kampanii.