NEWS
Uuuu…. Iga jest kontrolowana, przez … 🧐
IGA ŚWIĄTEK POD OPIEKĄ CZY POD KONTROLĄ? TEN TEMAT ROZGRZAŁ KIBICÓW DO CZERWONOŚCI
WOKÓŁ IGI ZNOWU ZROBIŁO SIĘ NERWOWO
Wokół Igi Świątek znów zrobiło się głośno i tym razem nie chodzi wyłącznie o wyniki, ale o to, kto naprawdę nadaje ton w jej zespole. Po rozstaniu z Wimem Fissette’em dyskusja ruszyła z nową siłą, a część obserwatorów zaczęła się zastanawiać, czy w tym układzie trener faktycznie miał pełną kontrolę nad tym, co dzieje się przy tenisistce. W komentarzu opublikowanym 27 marca 2026 roku Bartosz Gębicz przekonuje, że formalne nazwiska to jedno, a rzeczywisty układ sił to zupełnie inna historia. W jego ocenie ogromną rolę w teamie nadal odgrywa Daria Abramowicz, a sam Fissette mógł stać się kimś w rodzaju ofiary całego systemu.
ODEJŚCIE FISSETTE’A NIE MUSIAŁO BYĆ WIELKIM SZOKIEM
Z tekstu wyłania się obraz rozstania, które nie było szczególnie dramatyczne, przynajmniej od strony formalnej. Autor przypomina, że jeszcze po świetnym Wimbledonie Fissette mówił wprost, że żadnej współpracy w tenisie nie da się zaplanować na lata, bo wszystko trwa tak długo, jak długo obie strony czują, że naprawdę sobie pomagają. I właśnie to jest tutaj bardzo wymowne. Nie było wielkiej wojny, nie było publicznego prania brudów, tylko spokojne podziękowanie i koniec etapu. Czasem właśnie takie rozstania mówią najwięcej, bo pokazują, że problem nie musiał leżeć w jednej porażce czy jednym turnieju, ale w głębszym braku dopasowania.
NAJWIĘKSZE PYTANIE DOTYCZY JEDNAK KOGOŚ INNEGO
Najmocniejszy fragment całej dyskusji dotyczy jednak nie samego Belga, lecz miejsca Darii Abramowicz w sztabie. Autor komentarza sugeruje, że to ona jest w praktyce najważniejszą figurą w całym otoczeniu Igi. To odważna teza, ale właśnie dlatego tak mocno rezonuje. W zawodowym sporcie kibice zwykle patrzą na trenera głównego, tymczasem tutaj pojawia się myśl, że prawdziwy wpływ może płynąć z innego miejsca. To budzi emocje, bo wielu fanów oczekuje prostego układu: trener odpowiada za grę, zawodniczka gra, reszta wspiera w tle. Gdy ten schemat się rozmywa, od razu zaczynają się pytania, czy nie ma za dużo głosów, za dużo podpowiedzi i za dużo napięcia.
CZY IGA JEST PROWADZONA ZA RĘKĘ?
Najbardziej kontrowersyjna część komentarza dotyka tego, jak Świątek funkcjonuje podczas meczów i wokół nich. Autor pisze, że jeśli akceptuje sposób prowadzenia, który może sprawiać wrażenie nadmiernej kontroli, to jest to wyłącznie jej decyzja. I właśnie tutaj zaczyna się temat, który dzieli kibiców. Jedni powiedzą, że sportowiec ma prawo budować zespół dokładnie po swojemu, nawet jeśli z zewnątrz wygląda to nietypowo. Inni uznają, że przy tak wielkim talencie potrzeba większej swobody, większej samodzielności i większego zaufania do własnego instynktu.
Trochę przypomina to sytuację znaną z codziennego życia. Są ludzie, którzy najlepiej działają, gdy mają przestrzeń i ciszę. Są też tacy, którzy wolą ciągłe wsparcie, wskazówki i kogoś obok, kto pilnuje rytmu. Problem pojawia się wtedy, gdy wsparcie zaczyna przypominać sterowanie. W sporcie najwyższego poziomu ta granica bywa bardzo cienka.
WYNIKI POKAZAŁY, ŻE COŚ ZACZĘŁO SIĘ ROZJEŻDŻAĆ
W komentarzu wyraźnie wybrzmiewa też inna rzecz: problemem Igi nie musiała być czysto sportowa forma. Autor zauważa, że w meczach z Marią Sakkari, Magdą Linette czy Eliną Switoliną Polka miała momenty pełnej kontroli, ale później ją traciła. To sugeruje, że nie chodziło o brak umiejętności, lecz raczej o coś, co działo się w głowie i w sposobie reagowania pod presją. To bardzo ważne rozróżnienie, bo łatwo powiedzieć, że tenisistka była słaba. Trudniej przyznać, że była wystarczająco dobra, by wygrywać, ale nie potrafiła domknąć tego w kluczowych chwilach.
NOWY TRENER MOŻE BYĆ TYLKO POCZĄTKIEM ZMIAN
Na końcu zostaje najważniejsze pytanie: czy zmiana trenera naprawdę odmieni sytuację, jeśli cały układ wokół Igi pozostanie podobny? Autor dopuszcza możliwość, że nowy szkoleniowiec znów da pozytywny impuls, tak jak wcześniej dawały go kolejne zmiany w sztabie. Jest w tym sens, bo świeża energia często działa jak restart. Ale jednocześnie trudno uciec od wrażenia, że tu nie chodzi tylko o nazwisko na wizytówce. Chodzi o model pracy, o podział wpływów i o to, czy Iga rzeczywiście dostanie przestrzeń, by znów być nie tylko świetnie przygotowaną zawodniczką, ale też liderką własnej gry. I właśnie dlatego ten temat tak mocno porusza kibiców. Bo nie dotyczy tylko tenisa, lecz także pytania, gdzie kończy się opieka, a zaczyna kontrola.