NEWS
✅Nawrocki wysłał kluczowy projekt. Zaskakujące, jak potraktował go Tusk LINK W KOMENTARZU⤵️
Nawrocki wysłał ważny projekt i czeka na reakcję premiera. Trwa polityczny impas
Jak poinformował Radio ZET, projekt nominacji Marty Kightley na wiceprezesa NBP od trzech miesięcy czeka na podpis premiera Donalda Tuska. Prezydent Karol Nawrocki przesłał dokumenty już w lutym, jednak brak reakcji szefa rządu pogłębia wakat w zarządzie banku i polityczny impas wokół tej instytucji.
Procedura nominacyjna i brak decyzji premiera
Kancelaria Prezydenta RP potwierdziła, że projekt postanowienia prezydenta Karola Nawrockiego wpłynął do Kancelarii Premiera 3 lutego bieżącego roku. Jak przekazała stacji Radio ZET prezydencka administracja, wniosek „pozostaje w toku procedury nominacyjnej”, choć od tamtej pory minęły już 3 miesiące.
Kadencja Marty Kightley wygasła 8 marca, co oznacza, że od tego dnia w zarządzie NBP formalnie istnieje wakat na stanowisku pierwszego zastępcy prezesa.
Premier Donald Tusk nie jest związany ustawowymi terminami na złożenie podpisu pod decyzją prezydenta, co w praktyce pozwala mu bezterminowo wstrzymywać powołanie. Brak kontrasygnaty uniemożliwia zakończenie procedury, mimo że wniosek o powołanie Kightley na drugą kadencję został złożony przez prezesa NBP z wymaganym wyprzedzeniem.
Rola Marty Kightley w funkcjonowaniu NBP
Marta Kightley uchodzi za najbardziej zaufaną współpracowniczkę Adama Glapińskiego i osobę odpowiedzialną za realne kierowanie instytucją.
„Kightley jest dla Glapińskiego absolutnie kluczowa. Jest tajemnicą poliszynela fakt, że to ona w praktyce zarządza na co dzień NBP” – ocenił w rozmowie z portalem Onet jeden z urzędujących ministrów.
Według informatora portalu, prezesowi Glapińskiemu szczególnie zależy na tej nominacji, ponieważ Kightley wykonuje większość bieżących obowiązków zarządczych.
Adam Glapiński | Wojciech Olkuśnik/East News
Brak podpisu szefa rządu jest postrzegany jako uderzenie w zaplecze kadrowe prezesa NBP, którego politycy obecnej większości parlamentarnej wielokrotnie krytykowali i zapowiadali pociągnięcie do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania płynność operacyjną zarządu w przypadku ewentualnego zawieszenia prezesa.