NEWS
Zawodnicy GKS-u Tychy zaskoczyli wszystkich w meczu ze Śląskiem Wrocław. Dwa samobójcze gole w 13 minut to dopiero początek tej historii.
Piłkarskie jaja w Polsce! Komentatorzy nie mogli uwierzyć
Katastrofa? Mało powiedziane! To, co wyprawiają zawodnicy GKS-u Tychy, nie mieści się w głowie. Sytuacji tyskiego klubu nie zmieniło odejście Łukasza Piszczka. Już po 13. minutach niedzielnego meczu ze Śląskiem Wrocław zespół Rene Pomsa przegrywał 0:2, i to po dwóch samobójczych golach. A jeden z nich był po prostu kuriozalny. To trzeba zobaczyć.
Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Koszmarnie rozpoczyna się przygoda Rene Pomsa na ławce trenerskiej GKS-u Tychy. Austriacki szkoleniowiec ma ratować tyski klub przed spadkiem do II ligi i uporządkować bałagan po odejściu Łukasza Piszczka, ale już po 13 minutach meczu ze Śląskiem Wrocław sam mógł po prostu bezradnie złapać się za głowę. To, co wyprawiają zawodnicy śląskiego klubu, jest po prostu kuriozalne i karaoke
Co tam się wydarzyło?!” Kuriozalna sytuacja w meczu I ligi
Tyszanie w starciu ze Śląskiem w odstępie dwóch minut sami wpędzili się w ogromne kłopoty. Najpierw w 11. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłkę do własnej bramki skierował Kasjan Lipkowski. Nie zdążyły jeszcze opaść emocje na trybunach po tej sytuacji, a po kolejnych dwóch minutach Śląsk miał już dwie bramki przewagi. I to w jeszcze bardziej kuriozalnych okolicznościach. Po zagraniu Igora Łasickiego futbolówka w dziwny sposób skozłowała przed bramkarzem Jakubem Mądrzykiem i… po chwili wpadła do siatki. W to po prostu trudno uwierzyć.
Zobacz dwie kuriozalne bramki samobójcze w meczu GKS Tychy — Śląsk Wrocław: