NEWS
Zaklejał nekrologi i stosował „ZOMOWSKIE” metody. Ostre oskarżenia pod adresem Michała Kołodziejczaka. Jeden wpis wywołał burzę
Wpis opublikowany przez Karola Rajewskiego wywołał polityczną burzę wokół Michała Kołodziejczaka. Były burmistrz Błaszek uderza w wiceministra rolnictwa serią mocnych zarzutów i pytań, które dotyczą zarówno jego przeszłości politycznej, jak i ostatnich wydarzeń w Gnieźnie. W centrum sporu znalazło się zdjęcie wykonane przed nową kancelarią Kołodziejczaka oraz podpis, który – zdaniem Rajewskiego – symbolizuje polityczną pychę.
Przeczytaj też: Tego Kaczyński bał się najbardziej. Spełnił się czarany scenariusz. Tak potężnego ciosu się nie spodziewał
Zobacz także: Niebywałe co zdarzyło się w „Szkle kontaktowym”. Prowadzący był w szoku po słowach widza
Zdjęcie z czerwonego dywanu i pytanie o „dobrze wykonaną robotę”
Rajewski odnosi się do fotografii, na której Kołodziejczak siedzi na czerwonym dywanie przed swoją kancelarią w Gnieźnie, a w tle widnieją jego plakaty wyborcze. Szczególne emocje wzbudził podpis pod zdjęciem:
„Po dobrze wykonanej robocie należy usiąść i patrzeć… skąd wychodzą hieny”.
Autor wpisu pyta wprost, co wiceminister rozumie pod pojęciem „dobrze wykonanej roboty”. W swoim poście sugeruje, że może chodzić o działania, które – jego zdaniem – były brakiem szacunku wobec pamięci zmarłych, w tym o rzekome zaklejanie nekrologów własnymi materiałami promocyjnymi.
Rajewski stawia też pytanie, czy „dobrą robotą” było – jak twierdzi – wysłanie współpracowników wobec osób, które pojawiły się przed kancelarią z transparentem. Demonstranci mieli przypominać politykowi o – w ich ocenie – zdradzie polskiej wsi i symbolicznie wręczyć „30 srebrników”.
„ZOMOWSKIE metody” i zarzut braku szacunku
We wpisie pojawia się również oskarżenie o stosowanie „niemal ZOMOWSKICH metod” wobec krytyków. Rajewski opisuje nagranie, na którym – jak twierdzi – słychać polecenie:
„Panowie, zajmijcie się nimi”.
Według autora wpisu takie zachowanie ma świadczyć o zmianie, jaka zaszła w Kołodziejczaku od czasu jego działalności samorządowej. Rajewski przypomina, że to on – jako burmistrz Błaszek – wprowadzał go do lokalnej polityki.
W dalszej części postu zarzuca mu polityczną zmienność. Wskazuje, że Kołodziejczak zaczynał działalność przy jego boku, następnie próbował swoich sił w PiS, by ostatecznie trafić do Platformy Obywatelskiej. Określa go mianem „politycznego kameleona”, który – jak pisze – wykorzystał zaufanie rolników, by zbudować własną pozycję.