NEWS
Wirus groźniejszy niż COVID-19. „Musimy być przygotowani”
O ptasiej grypie mówi się od wielu lat, jednak jej najnowsza odsłona, związana z wirusami z grupy H5, szczególnie niepokoi epidemiologów. Szerzy się ona wśród dzikiego ptactwa, drobiu, a coraz częściej również ssaków, co zwiększa ryzyko adaptacji wirusa do człowieka. Na całym świecie doprowadziła już do wybicia setek milionów sztuk drobiu, w konsekwencji czego ucierpiały łańcuchy dostaw żywności oraz podniosły się ceny jaj i mięsa.
Specjaliści jednak najbardziej obawiają się nie strat gospodarczych, lecz możliwości mutacji wirusa, dzięki której mógłby efektywnie przenosić się między ludźmi.
Dlaczego podtyp H5 budzi niepokój?
Z wirusami grypy sezonowej w podtypach H1 i H3 wielu ludzi zetknęło się już wcześniej, co daje im częściową odporność. W przypadku H5 sytuacja jest inna – układ immunologiczny większości osób nigdy nie miał kontaktu z tym podtypem, więc nie posiadamy pamięci immunologicznej umożliwiającej ochronę.
Z tego powodu potencjalna pandemia spowodowana wirusem H5 mogłaby uderzyć w społeczeństwo podobnie jak COVID-19 w początkowej fazie pandemii – populację immunologicznie „nagą” wobec nowego zagrożenia.
Wysokie wskaźniki śmiertelności
Światowa Organizacja Zdrowia odnotowała od 2003 do 2025 roku około 1000 przypadków zakażeń ludzkich wirusami H5, głównie w krajach takich jak Egipt, Indonezja czy Wietnam. Choć to liczba niewielka w skali dwóch dekad, niepokojący jest poziom śmiertelności, sięgający około 48%.
Większość chorych miała bliski kontakt z zarażonym drobiem lub innymi zwierzętami. W ostatnim okresie zwrócono uwagę na infekcje krów mlecznych w USA spowodowane wirusem H5N1 oraz pierwszy zarejestrowany przypadek u człowieka zakażonego H5N5 – niestety chory zmarł.