NEWS
Te emocje w tym sezonie są od początku! 🤒
AWANTURA WOKÓŁ DARII ABRAMOWICZ. OJCIEC IGI ŚWIĄTEK PUŚCIŁ NERWY I PADŁO SŁOWO NA „G”
Kiedy Iga przegrywa, zawsze wraca ten sam temat
Wystarczy kilka słabszych meczów i w polskim internecie odpala się dobrze znany mechanizm: „kto zawinił?”. Iga Świątek ma to do siebie, że przyzwyczaiła kibiców do zwycięstw. Dlatego kiedy przychodzi gorszy moment, emocje rosną szybciej niż komentarze pod postem na Facebooku.
Ten sezon nie zaczął się dla niej idealnie. W ćwierćfinale Australian Open przegrała z Jeleną Rybakiną, a potem w Dausze znów zatrzymała się na etapie 1/4 finału, tym razem po meczu z Marią Sakkari. I jak zawsze przy takich historiach, na tapet wrócił temat Darii Abramowicz, czyli psycholożki, z którą Iga współpracuje od lat.
Relacja, która w świecie sportu budzi emocje
Iga Świątek i Daria Abramowicz są postrzegane jako duet nietypowy. Nie chodzi o to, że psycholog w sporcie jest czymś dziwnym, bo dziś to wręcz standard na wysokim poziomie. Dyskusje rozgrzewa raczej bliskość tej współpracy i to, że obie panie spędzają razem mnóstwo czasu także poza kortem. Wokół tego narosło sporo „legend”, domysłów i teorii.
Dla jednych to dowód profesjonalizmu i konsekwencji. Dla innych sygnał, że granice się zacierają. I właśnie w takim klimacie pojawiły się publiczne komentarze, które dolały oliwy do ognia.
Były trener mówi spokojnie, ale to i tak nie wystarczyło
Głos zabrał były trener Igi, Artur Szostaczko. I trzeba przyznać, że jego podejście było raczej wyważone. Zwrócił uwagę, że nie kojarzy drugiego takiego przypadku, by sportowiec spędzał z psychologiem aż tyle czasu. Ale jednocześnie podkreślił coś bardzo ważnego: jeśli to działa dla zawodniczki, która była numerem jeden na świecie i ma ogromne sukcesy, to z zewnątrz trudno jej to „odradzać”.
To jest w sumie prosta logika. My, kibice, często chcemy mieć szybkie odpowiedzi. A sport nie zawsze działa jak kalkulator.
„Nie widać pomocy” i wtedy wkroczył tata Igi
Sytuacja eskalowała, gdy do rozmowy włączył się dziennikarz Lech Sidor. W ostrzejszym tonie stwierdził, że widać było nerwy, a nie efekty pracy mentalnej. Według niego świat ma coraz bardziej krytycznie patrzeć na ten układ. I tu już poszło jak lawina.
Bo w takich momentach rodzina często reaguje instynktownie. Tomasz Świątek, ojciec Igi, wpadł w furię i odpowiedział mocno, bez żadnej dyplomacji. Padły ostre słowa, w tym wulgaryzm na „G”. I nagle zamiast rozmowy o formie sportowej mamy awanturę, która żyje własnym życiem.