NEWS
Świat w żałobie [*] 💔
Nie żyje ikona kina. Świat w rozpaczy
Jeszcze nie opadły emocje po ostatnich pożegnaniach wielkich nazwisk, a świat obiegła kolejna bolesna wiadomość. Gdy wydaje się, że branża filmowa i telewizyjna potrzebuje chwili wytchnienia, nadchodzi następny cios. Tym razem informacja o śmierci amerykańskiego aktora poruszyła fanów na całym świecie – nie tylko ze względu na jego dorobek artystyczny, ale także osobistą historię, którą przez lata dzielił się z publicznością.
Fala smutnych wiadomości ze świata kultury
Nie żyje ikona kina
Poruszające oświadczenie rodziny i ważne przesłanie
W mediach regularnie pojawiają się tragiczne informacje o śmierciach wybitnych postaci świata filmu i teatru. Niedawno Polskę poruszyły doniesienia o odejściu Bożeny Dykiel oraz Edwarda Linde-Lubaszenko – artystów, którzy przez lata budowali historię rodzimej sceny i ekranu. Ledwo widzowie zdążyli oswoić się z tymi stratami, a już nadeszły kolejne dramatyczne wieści, tym razem z Hollywood.
Nie żyje Robert Carradine. Aktor miał 71 lat. Informację o jego śmierci przekazała rodzina w oficjalnym oświadczeniu dla branżowego portalu „Deadline”. Wiadomość szybko obiegła światowe media, wywołując falę wspomnień i kondolencji ze strony fanów oraz ludzi filmu.
Z głębokim smutkiem informujemy, że nasz ukochany ojciec, dziadek, wujek i brat, Robert Carradine, zmarł – napisali bliscy w oświadczeniu.
W dalszej części podkreślili, że w świecie pełnym mroku był on „promykiem światła dla wszystkich wokół”.
Rodzina zaznaczyła również, że aktor przez blisko dwie dekady zmagał się z chorobą afektywną dwubiegunową i odważnie o niej mówił, chcąc przełamywać tabu wokół zdrowia psychicznego.