NEWS
Sprawę już badają służby! 🤯
Papież miał dostawać groźby od ludzi Trumpa! Wizyta odwołana
To miała być symboliczna podróż i wielkie wydarzenie, a skończyło się na dyplomatycznym zgrzycie, który rozgrzał media do czerwoności. Papież odwołał swoją wizytę w Stanach Zjednoczonych. Ta sprawa budzi coraz więcej emocji, a w sprawę włączają się najważniejsi gracze polityczni.
Papież Leon XIV miał odwiedzić Stany Zjednoczone, wizyta jednak została odwołana. Choć oficjalnie wszystko brzmi spokojnie i elegancko, za zamkniętymi drzwiami miało dojść do rozmów, które trudno nazwać czysto kurtuazyjnymi. Według medialnych doniesień przedstawiciele administracji związanej z Donaldem Trumpem mieli jasno zasugerować, że Watykan powinien poprzeć prezydenta USA w sprawach militarnych prowadzonych przez Stany Zjednoczone. I tu zaczyna się prawdziwy dyplomatyczny rollercoaster.
W centrum wydarzeń znalazł się kardynał Christophe Pierre, który uczestniczył w spotkaniu z urzędnikami Pentagonu. Relacje wskazują, że rozmowa nie była tylko wymianą uprzejmości — miały paść słowa odbierane jako reprymenda wobec Kościoła. Co więcej, jeden z uczestników miał sięgnąć po historyczne porównania, przywołując czasy zależności papieży od świeckich władców, np. podczas niewoli awiniońskiej.
Sprawa szybko zaczęła żyć własnym życiem, a do medialnej układanki dołączyły kolejne głosy. Rzecznik Departamentu Obrony w rozmowie z “Newsweekiem” stanowczo zdementował sensacyjne doniesienia. Jak podkreślił:
— Relacja The Free Press została mocno przesadzona i zniekształcona.
Dodał też, że spotkanie przebiegało w zupełnie innym tonie, niż sugerują niektóre media:
— Rozmowy pomiędzy przedstawicielami Pentagonu i Watykanu odbywały się w atmosferze wzajemnego szacunku i rzeczowej wymiany poglądów.
“The Free Press” twierdzi jednak, że Watykan, znany ze swojej ostrożnej i wyważonej dyplomacji, miał odebrać rozmowy ze Stanami jako przekroczenie pewnych granic. Nawet jeśli oficjalne stanowiska są znacznie łagodniejsze i mówią o „wzajemnym szacunku”, to napięcie jest wyczuwalne.
Efekt? Atmosfera, która zamiast sprzyjać historycznej wizycie, zaczęła ją skutecznie oddalać. I choć nikt nie mówi tego wprost, wszystko wskazuje na to, że to właśnie te rozmowy mogły przelać czarę goryczy.