NEWS
Sikorski nagle zaczął grozić dziennikarce w programie na żywo. Puściły mu nerwy
Internet nie zapomina – a niektóre nagrania wracają w najmniej spodziewanym momencie. Właśnie tak stało się z fragmentem wywiadu Radosława Sikorskiego w Radiu ZET, który od kilku dni ponownie krąży w sieci. W nagraniu padają słowa o „przestępstwie” i ostrzeżenie pod adresem dziennikarki Beaty Lubeckiej. Wszystko zaczyna się od pytania o dawne, kontrowersyjne wypowiedzi polityka o kobietach i rozmowę z Janem Kulczykiem z 2013 roku. Chwilę później atmosfera w studiu wyraźnie gęstnieje.
W centrum uwagi znalazła się krótka, ale napięta wymiana zdań dotycząca głośnej afery taśmowej oraz wypowiedzi polityka sprzed lat.
Zobacz też: Ludzie kolejno trafiają do szpitala, już kilkanaście zakażeń. Groźna choroba się rozprzestrzenia. Wydano ostrzeżenie
Przeczytaj także: Znany prokurator i jego syn nie żyją. Ciała leżały w domu. Śledczy odkryli na miejscu coś jeszcze, to się nie mieści w głowie
Napięcie w studiu Radia ZET
Rozmowa długo przebiegała spokojnie. Jednak w pewnym momencie dziennikarka zdecydowała się wrócić do jednego z najbardziej kontrowersyjnych wątków z przeszłości polityka.
„Ale wcześniej też był pan znany z wulgarnych określeń kobiet” – powiedziała Beata Lubecka.
Sikorski natychmiast zareagował.
„Co Pani ma na myśli?” – zapytał.
Dziennikarka doprecyzowała.
„No mam na myśli rozmowę z 2013 r. z Janem Kulczykiem”.
Wtedy atmosfera w studiu wyraźnie się zmieniła.
„Pani wie oczywiście, że cytowanie nielegalnie pozyskanych treści jest przestępstwem?” – odpowiedział Radosław Sikorski.
Prowadząca zaznaczyła, że nie przytoczyła jeszcze żadnego fragmentu.
„Na razie jeszcze niczego nie zacytowałam”.
Polityk kontynuował:
„No więc dlatego przestrzegam Panią”.
Na to dziennikarka odpowiedziała:
„Pan mnie straszy, rozumiem? No to poda mnie Pan do prokuratury”.
Krótki fragment tej rozmowy dziś ponownie krąży w internecie i wywołuje szerokie komentarze.