NEWS
Sąsiedzi przerwali milczenie po zbrodni w Kadłubie. Prawda okazała się jeszcze gorsza
W Kadłubie od kilku dni mówi się głównie szeptem. To miała być zwykła, spokojna miejscowość, gdzie wszyscy wiedzą o sobie wystarczająco dużo, by czuć się bezpiecznie. A jednak w jednym z domów doszło do tragedii, która złamała ludziom poczucie normalności. Najbardziej wstrząsa nie tylko brutalność, ale też to, jak niewiele wciąż jest jasne.
Ciała miały nosić ślady ran rąbanych i tłuczonych. Budynek był zamknięty, a służby musiały wyważyć drzwi, żeby dostać się do środka.
Na miejscu znaleziono siekierę i maczetę – wskazane jako prawdopodobne narzędzia zbrodni.
Kogo nie było w domu i dlaczego to stało się kluczowe
W chwili tragedii w domu nie było dwóch osób. Żona 38-latka i wnuczka 92-latki przebywały w szpitalu, gdzie udały się na planowaną operację.
Nie było też 17-letniego syna kobiety. To jego nieobecność od początku kładła się cieniem na całej sprawie i sprawiła, że śledczy skupili uwagę właśnie na nim.
Poszukiwania 17-latka. Do akcji ruszyły psy tropiące
Po zgłoszeniu tragedii rozpoczęto szeroko zakrojone poszukiwania nastolatka. W działaniach brali udział funkcjonariusze z ościennych jednostek, a teren przeszukiwano również z udziałem psów tropiących.
W tym samym czasie zapewniano bezpieczeństwo matce 17-latka, która była hospitalizowana. Zwracano uwagę, że po zabójstwie domowników jej bliscy mogli być zagrożeni.
Zatrzymanie w powiecie krapkowickim. „Był spokojny i niczego nie tłumaczył”
W czwartek po południu 17-latek został zatrzymany w powiecie krapkowickim. Miał ukrywać się w zaroślach. Nie był uzbrojony, nie stawiał oporu.
W relacjach pojawia się też mocny szczegół: nastolatek miał być spokojny i niczego nie wyjaśniać.
Mieszkańcy Kadłuba próbują zrozumieć, jak mogło dojść do tak okrutnego zdarzenia. Z opisu sąsiadów wynika, że rodzina była spokojna, a chłopiec miał uchodzić za „cichego i wycofanego”.
Co mówią śledczy i prokurator. Jedna osoba „powiązana” ze sprawą
Według prokuratora Stanisława Bara nastolatek jest jedyną osobą powiązaną z podwójnym zabójstwem. Śledczy próbują odtworzyć dokładny przebieg zdarzeń i ustalić motywy.
Podawano też, że tego dnia 17-latek nie pojawił się ani w szkole, ani na praktykach w firmie budowlanej. Nieoficjalnie mówi się, że próbował uciec jak najdalej od miejsca zamieszkania.
Wątek nieobecności matki i nagrania z internetu