NEWS
Są i tacy, którzy wykorzystują wielki sukces Mai Chwalińskiej, by uderzać w Igę Świątek. Najprostsze pytanie brzmi: po co?” Mocny komentarz Sebastiana Warzechy. LINK W KOMENTARZU:
Maja Chwalińska odniosła sukces. Czemu uderzamy w Igę Świątek?
Nikt nie spodziewał się Mai Chwalińskiej w finale Roland Garros. Nawet ona sama. Wielkie to zaskoczenie, wielka radość i wielki sukces. Czy wygra, czy nie – napisała historię. Wielu fanów świętuje razem z Mają, wielu się tym cieszy. Są jednak i tacy, co wykorzystują ten moment, by uderzać w Igę Świątek. Pytań jest wiele. Najprostsze brzmi: po co? A to bardziej skomplikowane: czy nie umiemy się z czegoś cieszyć ot tak, po prostu?
Maja Chwalińska i jej sukces? Dla niektórych szansa by przyłożyć Idze
Za moment pewnie ktoś uzna, że wymyślam sobie problem. Ale nie, nie wymyślam. Możliwe, że – nieco przesadnie – przenoszę problemy social mediowe na dużą część populacji. A może nie. W każdym razie: jest to coś, co zauważyłem już kilka dni temu. Myślałem jednak, że im dalej w las – i im większy sukces Mai – tym mniej będzie takich komentarzy, a więcej po prostu radości. Tymczasem okazało się, że ich liczba się nie zmienia, może nawet rośnie.
Jakie to uwagi?
Najprościej rzecz ujmując: wszystko, co wykorzystuje sukces Mai Chwalińskiej, żeby przyłożyć Idze Świątek. I ja rozumiem, że można Igi nie lubić – wasze prawo (choć argumenty, jakich zwykle się używa, by to uargumentować uważam za śmieszne). Wypadałoby jednak – ot, taki pomysł – doceniać to wszystko, co już na korcie osiągnęła. Jest przecież Świątek tenisistką historycznie wielką.