NEWS
Robert Lewandowski schodzi z boiska, żegna go owacja na stojąco. Z ulgą ściąga maskę Batmana, która bynajmniej nie przysparzała mu supermocy. Nieprzespanych nocy — już tak. Nie tylko u niego. I nie tylko ona była ich powodem. Czy po udanych kilkunastu minutach meczu z Newcastle United (7:2) można już mówić, że te koszmary nie powrócą? 🟥 Link w komentarzu👇
Oto cała prawda o postawie Roberta Lewandowskiego. Można się zdziwić
Robert Lewandowski schodzi z boiska, żegna go owacja na stojąco. Z ulgą ściąga maskę Batmana, która bynajmniej nie przysparzała mu supermocy. Nieprzespanych nocy — już tak. Nie tylko u niego. I nie tylko ona była ich powodem. Czy po udanych kilkunastu minutach meczu z Newcastle United (7:2) można już mówić, że te koszmary nie powrócą
Barcelona wygrała nie dzięki Lewandowskiemu, a pomimo niego. A wynik 7:2 nie oddaje przebiegu wydarzeń boiskowych. Rezultat dwumeczu (8:3) — tym bardziej.
Ale po kolei.
Pierwsza połowa Lewandowskiego? Wróciły koszmary
Lewandowski nie mógłby mieć pretensji do Flicka, gdyby zostawił go w przerwie w szatni. Polak znów rozgrywał ten sam mecz co w ostatnich tygodniach. Koszmary wróciły. Cieniem na jego występie położyły się przede wszystkim trzy niewykorzystane sytuacje.
W 40. minucie tak ruszył do Malicka Thiawa, że ten źle wycofał piłkę, przejął ją Raphinha i wyłożył Polakowi. Ten mógł z nią zrobić wszystko, skończyło się na strzale w kierunku dalszego słupka i ofiarnym wślizgu Dana Burna.