NEWS
Od śmierci Magdaleny Majtyki minęły godziny, a tu cos takiego. Mieszkańcy przerwali milczenie i mówią coś innego niż policja
Tragiczna śmierć 41-letniej aktorki Magdaleny Majtyki wstrząsnęła opinią publiczną. Jej ciało odnaleziono w lesie w okolicach Biskupic Oławskich na Dolnym Śląsku. Sprawa od początku budzi ogromne emocje, a śledczy próbują dokładnie odtworzyć przebieg wydarzeń z ostatnich godzin życia artystki.
Czytaj też: Wyciekł nieznany fakt z życia Tuska. Jakimś cudem nikt tego wcześniej nie wyłapał
Choć postępowanie wciąż trwa, w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się pierwsze pytania. Mieszkańcy okolicznych domów zwracają uwagę, że niektóre szczegóły mogą wyglądać inaczej, niż wynika to z oficjalnych komunikatów służb.
Pierwsze nieścisłości w sprawie. Mieszkańcy mówią co innego niż policja
Reporterzy, którzy dotarli na miejsce odnalezienia samochodu należącego do Magdaleny Majtyki, zwracają uwagę na jedną z pierwszych rozbieżności w relacjach. Pojazd aktorki znaleziono w lesie w pobliżu Biskupic Oławskich, przy jednej z leśnych dróg.
Podczas relacji z miejsca zdarzenia dziennikarz TVP3 Wrocław wskazywał, że teren znajduje się w lesie, z którego prowadzi ścieżka w stronę pól i zabudowań.
– W tym momencie jesteśmy na terenie lasu w pobliżu Biskupic Oławskich, w miejscu, w którym dokładnie znaleziono samochód 41-letniej zmarłej aktorki. Czarny Opel… – relacjonował reporter.
Właśnie w tym miejscu pojawiła się pierwsza wątpliwość dotycząca czasu odnalezienia auta. Według informacji przekazywanych przez policję i prokuraturę pojazd miał zostać odnaleziony w piątek. Innego zdania są jednak niektórzy mieszkańcy okolicznych domów.
– Policja i prokuratura przekonują, że stało się to wczoraj, w piątek. Natomiast mieszkańcy pobliskich domów przekonują, że było to już w czwartek. To pierwsza nieścisłość – zaznaczył reporter w relacji.
Na razie nie wiadomo, z czego wynika rozbieżność w przekazywanych informacjach. Śledczy podkreślają, że sprawa jest w toku, a wszystkie okoliczności zdarzenia są analizowane.
Najpierw znaleziono samochód, później zgłoszono zaginięcie. Pojawiają się pytania
Media zwracają uwagę również na kolejny element, który może mieć znaczenie dla rekonstrukcji wydarzeń. Według relacji dziennikarskich informacja o porzuconym samochodzie miała pojawić się zanim oficjalnie zgłoszono zaginięcie aktorki.
Do Komendy Miejskiej Policji w Oławie miało wpłynąć zgłoszenie dotyczące samochodu stojącego przy leśnej drodze. Zgłoszenia dokonał mieszkaniec okolicy, który zwrócił uwagę na pojazd pozostawiony w lesie.
Funkcjonariusze mieli sprawdzić samochód w policyjnych systemach. Ponieważ pojazd nie figurował jako skradziony ani nie był powiązany z żadnym zgłoszeniem, sporządzono dokumentację dotyczącą auta stojącego poza drogą publiczną.
Dopiero później pojawiło się oficjalne zgłoszenie zaginięcia Magdaleny Majtyki. Aktorka po raz ostatni była widziana w środę 4 marca na południu Wrocławia. Gdy nie wróciła do domu i nie było z nią kontaktu, jej mąż powiadomił policję.
Ten element sprawy rodzi dziś pytania o dokładny przebieg zdarzeń i o to, co działo się pomiędzy zauważeniem pojazdu a rozpoczęciem szeroko zakrojonych poszukiwań.