NEWS
Niewiele brakowało, a mogło dojść do organizacyjnego dramatu z udziałem Polaka na igrzyskach olimpijskich. Władimir Semirunnij stanął przed widmem dyskwalifikacji zaledwie dwie godziny przed swoim koronnym dystansem 10 000 metrów. Powody były zaskakujące, a prawda ujrzała światło dzienne dopiero teraz. 🟥 Link w komentarzu👇
Szok! Sędziowie chcieli zdyskwalifikować Władimira Semirunnija na IO. Oto powód
Niewiele brakowało, a mogło dojść do organizacyjnego dramatu z udziałem Polaka na igrzyskach olimpijskich. Władimir Semirunnij stanął przed widmem dyskwalifikacji zaledwie dwie godziny przed swoim koronnym dystansem 10 000 metrów. Powody były zaskakujące, a prawda ujrzała światło dzienne dopiero teraz.
Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
W obozie polskiej reprezentacji powiało grozą. Jak ujawnił w rozmowie z portalem Interia trener Roland Cieślak, polska ekipa musiała stoczyć desperacką batalię z arbitrami o dopuszczenie sprzętu Semirunnija do zawodów. Sędziowie pod lupę wzięli kask oraz ochraniacze na buty, które rzekomo zbyt mocno zasłaniały napis “POL” na podudziu zawodnika.
Sędziowie trochę nas stresowali odnośnie jego kasku i stroju. Musieliśmy wyciągać regulaminy i w ostatniej chwili udowadniać, że robimy wszystko zgodnie z przepisami — relacjonował trener Cieślak.
Nocne poprawki i holenderski “wywiad”
Sytuacja była na tyle poważna, że polski sztab pracował nad kostiumem już wieczorem poprzedzającym start. W dniu wyścigu konieczne było ponowne składanie dokumentacji do Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej (ISU). W akcję ratunkową zaangażowali się m.in. Konrad Niedźwiedzki oraz team leader Agata Jabłońska. Stawka była najwyższa z możliwych.