NEWS
Możecie ich kojarzyć z kultowych produkcji 👇
Kiedyś brylowali na czerwonych dywanach, zbierali brawa i mieli świat u stóp. Po czasie wybrali ciszę klasztornych krużganków i życie z dala od fleszy. Historie tych gwiazd pokazują, że prawdziwe powołanie potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie.
Jednym z najbardziej znanych przykładów takiej życiowej wolty jest Jakub Strzelecki. Jeszcze kilkanaście lat temu jego twarz była doskonale znana widzom popularnych seriali. Grał w produkcjach takich jak „M jak miłość”, „Czas honoru” czy „Na dobre i na złe”, a jego kariera rozwijała się naprawdę dynamicznie. Wszystko wskazywało na to, że zostanie jednym z czołowych aktorów swojego pokolenia.
A jednak w 2014 roku podjął decyzję, która zaskoczyła niemal wszystkich. Porzucił aktorstwo i wstąpił do zakonu ojców bernardynów. To był moment, w którym – jak sam podkreślał – poczuł, że musi pójść inną drogą. Po latach formacji zakonnej złożył śluby wieczyste i przyjął imię Tobiasz. W 2021 roku przyjął święcenia diakonatu w Kalwarii Zebrzydowskiej.
Co ciekawe, jego historia nie jest jedynie opowieścią o rezygnacji z kariery. To raczej przykład świadomego wyboru i poszukiwania głębszego sensu życia. Dla wielu fanów był to szok, ale z czasem pojawiło się też zrozumienie i podziw. Bo choć zmienił scenę – z planu filmowego na życie zakonne – to wciąż pozostaje kimś, kto inspiruje. Tyle że już w zupełnie inny sposób.