NEWS
Ludzi aż zamurowało, tak ostro jeszcze nie było 😱
Nietypowe sceny w trakcie Oscarów. Tak zadrwili z Donalda Trumpa
Mimo że oficjalnym prowadzącym ceremonii był Conan O’Brien, Jimmy Kimmel pojawił się w Dolby Theatre, by wręczyć nagrody za filmy dokumentalne. Już na początku wystąpienia przejął uwagę publiczności żartem o nieobecności gospodarza:
O’Brien wyszedł na słońce, przez co jego twarz uległa spaleniu. Dlatego to ja dokończę resztę programu.
Według relacji z wydarzenia moment ten natychmiast zmienił charakter ceremonii – z lekkiej rozrywki w polityczny komentarz dotyczący wolności słowa w mediach.
Kimmel nawiązał przy tym do własnych doświadczeń z ubiegłego roku, kiedy jego program w stacji ABC został czasowo zdjęty z anteny po naciskach politycznych. Dla wielu obserwatorów jego występ był publicznym manifestem w obronie swobody wypowiedzi w telewizji.
Manifestacje polityczne innych laureatów
Polityczna atmosfera udzieliła się także innym twórcom. Reżyser David Borenstein, odbierając nagrodę za dokument „Pan Nikt kontra Putin”, ostrzegł ze sceny:
Kraj można stracić przez niezliczone małe czyny, współudział.
Z kolei współtwórca filmu Pavel Talankin apelował:
W imię wszystkich naszych dzieci, powstrzymajcie teraz wszystkie te wojny.
Poparcie dla zawieszenia broni w Strefie Gazy wyraził także aktor Javier Bardem, który pojawił się z przypinką ruchu Artists4Ceasefire.
Według danych Akademii tegorzna gala była jedną z najbardziej upolitycznionych w ostatnich latach. Na scenie pojawiały się apele przeciwko wojnom, przemocy wobec migrantów oraz ograniczaniu wolności słowa, co sprawiło, że ceremonia na długo pozostanie w centrum debat politycznych i medialnych.