NEWS
Jakimś cudem wszyscy to przegapili!
Na telebimie pokazali tatę Mai Chwalińskiej w trakcie meczu. Tak się zachowywał
Maja Chwalińska awansowała do półfinału Roland Garros 2026 po zwycięstwie nad Anną Kalinską 7:6(3), 6:3 w ćwierćfinale na korcie Philippe-Chatrier. Polka, która rozpoczęła turniej w kwalifikacjach, kontynuuje sensacyjny marsz bez straty wielu setów i pozostaje jedną z największych niespodzianek turnieju. W trakcie meczu kamery pokazały na telebimie jej ojca.
Maja Chwalińska w półfinale Roland Garros 2026
Historia Mai Chwalińskiej w Roland Garros 2026 zaczęła się od kwalifikacji, a zakończyła – przynajmniej na tym etapie – w półfinale jednego z najważniejszych turniejów świata. Polka, sklasyfikowana przed turniejem w trzeciej setce rankingu WTA, przeszła przez trzy mecze eliminacyjne, a następnie wygrała kolejne spotkania w drabince głównej.
W drodze do ćwierćfinału pokonała m.in. Qinwen Zheng, Elise Mertens i Marię Sakkari, a w 1/4 finału wyeliminowała Annę Kalinską. Każdy z tych meczów miał podobny schemat: długie wymiany, momenty kryzysowe i przejmowanie kontroli w kluczowych fragmentach setów. W spotkaniu z Kalinską pierwszy set zakończył się tie-breakiem wygranym przez Polkę 7:6(3), a drugi – 6:3 – był już bardziej kontrolowany.
Według relacji z turnieju, Chwalińska w całym Roland Garros straciła tylko jeden set, co dodatkowo podkreśla skalę jej formy i stabilności gry. Jej styl oparty jest na cierpliwości, zmianie rytmu i wymuszaniu błędów rywalek, co na wolnej nawierzchni w Paryżu okazało się wyjątkowo skuteczne.
Awans do półfinału oznacza, że Polka znalazła się w gronie czterech najlepszych zawodniczek turnieju. Jej kolejną rywalką będzie najwyżej notowana tenisistka pozostałej części drabinki – najprawdopodobniej liderka rankingu Aryna Sabalenka. Niezależnie od wyniku, Chwalińska już teraz zanotowała największy sukces w karierze.
Maja Chwalińska, fot. East News
Roland Garros: Maja Chwalińska pokonuje Annę Kalinską
Ćwierćfinałowe spotkanie Mai Chwalińskiej z Anną Kalinską było meczem pełnym napięcia, ale też wyraźnej konsekwencji w grze Polki. Rosjanka, zajmująca 24. miejsce w rankingu WTA, od początku starała się narzucić szybkie tempo wymian i agresywny styl gry. Jednak Chwalińska odpowiadała regularnością i umiejętnym wydłużaniem akcji.
Pierwszy set był wyrównany niemal w każdym gemie. Obie zawodniczki miały swoje szanse na przełamanie, ale żadna nie potrafiła zbudować trwałej przewagi. O losach partii zdecydował tie-break, w którym Polka zachowała większą stabilność w kluczowych wymianach i wygrała 7:6(3).
Drugi set miał już inny przebieg. Kalinska zaczęła popełniać więcej błędów przy próbach skracania akcji, a Chwalińska coraz częściej przejmowała inicjatywę w dłuższych wymianach. Polka prowadziła grę w taki sposób, by zmuszać rywalkę do biegania po korcie i szukania trudnych uderzeń z defensywy. Efektem był wynik 6:3 i zakończenie meczu w dwóch setach.
Spotkanie, choć nie było jednostronne, pokazało różnicę w stabilności w kluczowych momentach. Kalinska miała fragmenty dobrej gry, ale nie utrzymała ich wystarczająco długo, by realnie zagrozić Polce w decydujących fazach seta.
Taka prywatnie jest Maja Chwalińska. Jedno rzuca się w oczy. Ludzie ją za to pokochają
Czytaj dalej
Maja Chwalińska jednak ma chłopaka? Tenisistka chroni prywatności niczym lwica