NEWS
Atak na Dubaj. Polka dostała alarmującego SMS-a o 21:45. „Byliśmy w samym środku” Czytaj więcej:
Wieczór, który miał być zwyczajny, zamienił się w godziny niepewności i nerwowego oczekiwania. Telefony rozgrzały się od powiadomień, a w sieci zaczęły pojawiać się dramatyczne relacje. W tle – napięta sytuacja w regionie i pytania o to, co wydarzy się dalej.
„Byliśmy w samym środku”
Alarm w środku nocy
Problemy z powrotem do Polski
W sobotę napięcie na Bliskim Wschodzie gwałtownie wzrosło po wymianie ciosów między stronami konfliktu. W odpowiedzi na wcześniejsze działania zbrojne doszło do ataków wymierzonych w sojuszników Stanów Zjednoczonych w regionie, w tym w Zjednoczone Emiraty Arabskie. W Dubaju, mieście kojarzonym z luksusem i spokojem, pojawiły się eksplozje i słupy dymu. Ministerstwo obrony kraju poinformowało o przechwyceniu części dronów i rakiet, jednak odłamki spadły na wybrane rejony miasta, w tym okolice centrum handlowego Nakheel Mall oraz wejścia do hotelu Fairmont.
Na miejscu przebywa Ewelina Bielawska, dziennikarka spotowa WP, która przekazała dramatyczny apel.
W momencie ataku byliśmy w samym środku tego wszystkiego… Płynęliśmy Dubai Mariną, kiedy zobaczyliśmy spadające odłamki. Jeden z nich uderzył w hotel – relacjonuje.
Jak dodaje, nie było ogólnej paniki ani wyraźnych sygnałów alarmowych.
Mieliśmy wrażenie, że turyści nie są świadomi tego, co się dzieje. Nie było ostrzeżeń ani alarmów – mówi.
Alarm w środku nocy
Największe poruszenie wywołał jednak alert wysłany na telefony mieszkańców i turystów. O godzinie 0:45 czasu lokalnego (21:45 w Polsce) do użytkowników dotarła wiadomość SMS z zaleceniem udania się do schronów i piwnic. Dla wielu osób był to moment, w którym sytuacja stała się realnym zagrożeniem, a nie tylko doniesieniem z mediów.
Obecnie wszyscy żyjemy na telefonach, sprawdzamy komunikaty i informacje z Odyseusza. To takie oczekiwanie… – przyznaje dziennikarka.
Polska korespondentka wraz ze znajomymi otrzymała zalecenie, by pozostać w hotelowych pokojach.
Nie wiemy, co się dzieje w mieście, poza tym, co można znaleźć w internecie – dodaje.
Według jej relacji hotel nie przekazał turystom szczegółowych wyjaśnień.
Nic. Kompletnie nic – odpowiada, zapytana o reakcję obsługi.
Tymczasem w regionie utrzymuje się napięcie. Pojawiają się obawy o kolejne działania odwetowe, a eksperci nie wykluczają dalszej eskalacji.