NEWS
Ziobro i Romanowski zabrali głos. „Nie będę ujawniał planów czy adresu”
Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości, zabrał głos na antenie Telewizji Republika po niedawnym politycznym trzęsieniu ziemi na Węgrzech. Zapytany o możliwość przymusowego powrotu do Polski, stanowczo odrzucił chęć współpracy z obecnym rządem. Zdecydowanie oświadczył:
„Oczywiście tej szajce 13 grudnia nie będę ułatwiał działań, nie będę ujawniał planów czy adresu”.
Tak skomentował zapowiedzi Pétera Magyara, lidera węgierskiej opozycji, który sugerował, że Romanowski może być osobiście doprowadzony do Warszawy w kajdankach. Były polityk podkreślił, że decyzję o ewentualnym przekazaniu go Polsce podejmie niezawisły sąd, a nie politycy, jak próbuje się to przedstawiać.
„Ale trzeba pamiętać, że nowy rząd powstanie na Węgrzech za około miesiąc. To nie rząd decyduje, jak chciał wmówić Magyar, że on osobiście nas odwiezie w kajdankach zespolonych do Warszawy, a to decyduje sąd”.
Całą sytuację Romanowski określił jako próbę zastraszenia przez ludzi, którzy „zioną prawdziwą nienawiścią”. Dodał także, że kwestie osobistego bezpieczeństwa są dla niego drugorzędne wobec sytuacji politycznej.
Koniec konserwatywnego bastionu na Węgrzech – zagrożenie dla Polski
Zmiana władzy w Budapeszcie w ocenie Romanowskiego to przede wszystkim cios wymierzony w suwerenność Polski. Podkreślił, że Europa konserwatywna straciła swój najważniejszy „bastion”, który dotąd był kluczowym sojusznikiem regionu.