NEWS
Zdjęcia 👇
Polski mistrz kierownicy zginął na miejscu. Pilot doznał tragicznych obrażeń twarzy. Przerażające, jak teraz wygląda
W październiku 2025 roku trasa Rajdu Nyskiegostała się miejscem tragedii, której konsekwencje ciągną się do dziś. Załoga z numerem 112, kierowana przez Artura Sękowskiego z pilotem Maciejem Krzysikiem, rozpędzonym BMW M3 E36 wypadła z trasy na odcinku specjalnym nr 6 między Polskim Świętowem a Suchą Kamienicą. Samochód uderzył w drzewo i błyskawicznie stanął w płomieniach. Kierowca, 40‑letni Sękowski, zginął na miejscu, mimo natychmiastowej reakcji służb i kibiców. Pilot Krzysik zdołał wydostać się z wraku przez tylną szybę, lecz ocalił życie kosztem własnego ciała — doznał rozległych oparzeń, które niemal przekreśliły jego dalszą przyszłość za kierownicą.
Opis tego, co wydarzyło się tamtego dnia, wciąż przyprawia o dreszcze. Świadkowie relacjonowali, że ogień tak szybko ogarnął BMW, iż ratowanie kierowcy przygasło wobec apokaliptycznej sceny płomieni i żaru. Kibice, którzy przybyli obejrzeć kolejny przejazd, w jednej chwili stali się pierwszymi ratownikami — pomagali pilotowi zrzucić kask i odciągnąć go od ognia, mimo że ich samych ogarniał gorąc i dym.
To, co miało być sportową pasją i kolejnym biegiem po medalowe pozycje, przybrało tragiczny obrót. Sam rajd został przerwany, prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie zabezpieczenia imprezy, a świat rajdów pogrążył się w żałobie po stracie jednego z zawodników i traumie pozostawionej rodzinie.