NEWS
Przykre, z czym musi się mierzyć… [*]
Załamany syn Edwarda Linde-Lubaszenko wparował na pogrzeb. Nawet nie spojrzał na żałobników
O 11 w Warszawie rozpocznie się pogrzeb wielkiego aktora Edwarda Linde-Lubaszenko. Wśród żałobników nie mogło zatem zabraknąć jego syna Olafa Lubaszenko. Mężczyzna przybył na ceremonię zdecydowanie przed wszystkimi i trzymał się na uboczu.
z afiszy do naszej wspólnej pamięci.
Msza święta odprawiana jest w Kościele Środowisk Twórczych przy placu Teatralnym. Trudno o bardziej wymowne miejsce. To serce artystycznej Warszawy – wystarczy wyjść przed świątynię, by spojrzeć na gmach Teatru Wielkiego czy Narodowego. Ten rejon miasta od lat jest domem dla ludzi sceny, a dzisiejsza uroczystość to symboliczne domknięcie drogi, która zaczęła się na deskach teatrów we Wrocławiu i Krakowie, by na stałe zagościć w świadomości widzów w całym kraju. Później uroczystości przeniosą się na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. To tam, w Alei Zasłużonych, aktor znajdzie swoje miejsce spoczynku. Taka lokalizacja nie jest kwestią przypadku czy urzędowej decyzji – to po prostu naturalna konsekwencja jego dorobku. Linde-Lubaszenko nie potrzebował krzykliwych nagłówków, by budować swój autorytet. Robił to przez lata, tworząc role wyważone, męskie i pełne charakterystycznego spokoju, który tak bardzo go wyróżniał.
Dziś, stojąc przy jego trumnie, żegnamy nie tylko odtwórcę kultowych ról, ale przede wszystkim człowieka o niezwykłej charyzmie. Pochówek obok najwybitniejszych twórców polskiej kultury to ostatni akt uznania dla rzemiosła, które uprawiał z taką klasą. Warszawa, choć zawsze pędząca, na te kilka godzin zwalnia, by oddać hołd artyście, który potrafił przykuć uwagę widza jednym spojrzeniem czy pauzą w dialogu. To ciche, godne pożegnanie kogoś, kto po prostu dobrze wykonał swoją pracę.