NEWS
Kierowco, uwaga na mandaty za zimówki. Koniec taryfy ulgowej. Tyle wynoszą kary Czytaj więcej:
Kierowco, uwaga na mandaty za zimówki. Koniec taryfy ulgowej. Tyle wynoszą kary
Policja Fot. Dawid Wolski/East News
Wielu polskich kierowców ignoruje wiosenną zmianę ogumienia, licząc na zatrzymanie kilkuset złotych w kieszeni. Jazda na zimówkach w sezonie letnim to jednak prosta droga do finansowej katastrofy, zarówno w Polsce jak i podczas zagranicznych wojaży. Kary sięgające nawet 7 tysięcy złotych, a ubezpieczyciele chętnie korzystają z okazji, by odmówić wypłaty z polisy AC.
Co grozi za jazdę na oponach zimowych w Polsce i u naszych europejskich sąsiadów
Dlaczego towarzystwa ubezpieczeniowe mogą odmówić pokrycia kosztów po wypadku
Kiedy i na jakich zasadach zagraniczna policja wypisze Ci gigantyczną karę finansową
Krajowy Kodeks drogowy nie wymusza na zmotoryzowanych sezonowej wymiany opon. Teoretycznie masz pełne prawo poruszać się na nich przez cały rok, pod warunkiem że głębokość bieżnika nie spadnie poniżej ustawowego minimum wynoszącego 1,6 mm. Brak kar od drogówki nie oznacza jednak, że takie zachowanie ma sens. Fizyki nie da się oszukać, a przegrzana guma staje się na drodze bezpośrednim zagrożeniem.
Zimowe ogumienie powstaje z myślą o mrozach i lodzie. Mieszanka zawiera bardzo duże ilości krzemionki, która dba o utrzymanie elastyczności opony w niskich temperaturach. Punktem krytycznym jest zaledwie 7°C. Kiedy słupki rtęci idą w górę, a czarny asfalt w słoneczne popołudnie nagrzewa się do 50-60°C, zimowa opona staje się niebezpiecznie miękka. Traci swoją sztywność i zaczyna “pływać” po jezdni, drastycznie pogarszając sterowność całego pojazdu.
Używanie zimówek latem jest całkowicie nieuzasadnione z punktu widzenia bezpieczeństwa oraz ekonomiki jazdy. Kierowcy jadąc na oponach zimowych na gorącym i suchym asfalcie nie tylko ryzykują swoim zdrowiem, ale także płacą więcej za paliwo i bardzo przyśpieszają zużycie opon.
Eksperci do spraw bezpieczeństwa od lat alarmują o ekstremalnie wydłużonej drodze hamowania. Samochód jadący z prędkością 100 km/h na zimówkach w upalny dzień potrzebuje do całkowitego zatrzymania nawet o 16 metrów więcej niż auto na letnim komplecie. Przekłada się to na niemal cztery długości przeciętnego samochodu osobowego. W nagłych sytuacjach na drodze ten dystans stanowi różnicę między drobnym strachem a tragicznym uderzeniem w przeszkodę.