NEWS
Wojna o Trybunał Konstytucyjny. Koalicja szykuje plan awaryjny na wypadek ruchu Nawrockiego
Spór o Trybunał Konstytucyjny właśnie wchodzi w nowy, znacznie bardziej napięty etap. Po wyborze sześciu nowych sędziów przez Sejm wszystko rozbija się teraz o jeden ruch prezydenta. W koalicji rządzącej rośnie przekonanie, że Karol Nawrocki może nie odebrać od nich ślubowania. To oznaczałoby kolejny ostry front starcia między Pałacem Prezydenckim a większością parlamentarną. W tle nie ma już tylko politycznych deklaracji. Są też konkretne scenariusze, które mają pozwolić ominąć blokadę ze strony głowy państwa.Polityka
Polecamy również: Kolejne weto Nawrockiego. „Chodzi o bezpieczeństwo dzieci”
Czytaj też: NBP ujawnia rekordowe rezerwy złota. Nawrocki chce je wykorzystać zamiast unijnego programu SAFE
Ślubowanie nowych sędziów może stać się kolejnym politycznym zapalnikiem
Sejm przegłosował kandydatury sześciu osób, które mają objąć wolne miejsca w Trybunale Konstytucyjnym. Na tym jednak procedura się nie kończy. Wybrani sędziowie muszą jeszcze złożyć ślubowanie wobec prezydenta. I właśnie ten etap może okazać się najtrudniejszy.
Jak wynika z ustaleń, w obozie rządzącym zakłada się, że prezydent może próbować zablokować cały proces. Sygnały z Pałacu nie są jednoznaczne, ale też nie dają pewności, że ślubowanie zostanie przyjęte bez sporu. W otoczeniu Karola Nawrockiego mówi się o różnych wariantach, a to tylko wzmacnia napięcie.
Pałac Prezydencki podważa tryb wyboru sędziów TK
Wątpliwości ze strony prezydenckiego zaplecza dotyczą przede wszystkim samej procedury wyboru. Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki zarzucił Sejmowi popełnienie „szkolnych błędów”. Chodzi między innymi o to, że od chwili zgłoszenia kandydatur do momentu głosowania minęły dwa dni, choć – jak argumentuje Pałac – zgodnie z regulaminem powinien upłynąć tydzień.
Bogucki zwracał też uwagę, że wakaty w TK nie były uzupełniane na bieżąco, a Sejm zdecydował się obsadzić je dopiero teraz, gdy uzbierało się ich aż sześć. W tej logice pojawia się kolejny zarzut: skoro głosowanie odbyło się en bloc, to – zdaniem Pałacu – nie wiadomo dokładnie, kto został wybrany na czyje miejsce.
Do tego dochodzi jeszcze jedna sprawa. Według PiS poseł KO Patryk Jaskulski, jako sprawozdawca komisji, nie przedstawił wszystkich siedmiu kandydatów zgłoszonych do TK, bo pominął jednego z nich – mec. Michała Skwarzyńskiego, zgłoszonego przez opozycję. W ocenie polityków PiS to oznacza, że posłowie głosowali bez pełnej informacji, a to może być argument do zakwestionowania całego wyboru.
Koalicja odpowiada: procedura była zgodna z prawem
Po drugiej stronie słyszymy zupełnie inną interpretację. Koalicja przekonuje, że Sejm działał zgodnie z regulaminem, bo ten sam regulamin pozwala skrócić terminy, jeśli izba tak zdecyduje. A zdecydowała. Z jej punktu widzenia nie ma więc mowy o żadnym naruszeniu.
Politycy obozu rządzącego przypominają też, że wolne miejsca w Trybunale nie pojawiły się nagle i nie można udawać, że wcześniej nic się w tej sprawie nie działo. Ich zdaniem wybór sześciu sędziów był odpowiedzią na wieloletni impas, a nie dowodem chaosu proceduralnego.
Podobnie ocenia to Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego, który w rozmowie z Wirtualną Polską mówi wprost:
„W piątkowym stenogramie można przeczytać, że marszałek pyta, czy ktoś sprzeciwia się skróceniu terminu wyboru i nie ma sprzeciwu, więc nie ma podstaw do wątpliwości w sprawie wyboru sędziów”.