NEWS
Warszawiacy wyszli na ulice. Tłumy zalały miasto. Pod Pałacem Prezydenckim aż wrze Czytaj więcej:
Warszawa znów stała się areną politycznych emocji. Przed Pałacem Prezydenckim zgromadzili się manifestanci, którzy chcieli wyrazić swoje zdanie na temat głośnego weta prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie programu SAFE. Na miejscu pojawili się zarówno zwolennicy decyzji głowy państwa, jak i jej zdecydowani przeciwnicy. Atmosfera była gorąca, a opinie – skrajnie podzielone.
Weto prezydenta rozpaliło emocje. To dlatego ludzie wyszli na ulice
Skrajne opinie wśród manifestujących. Jedni chwalą, inni mówią o skandalu
Tłum przed Pałacem Prezydenckim. Tak wyglądała manifestacja w Warszawie
Bezpośrednim powodem manifestacji była decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy dotyczącej wdrożenia w Polsce unijnego programu SAFE. Program ten zakładał możliwość skorzystania przez państwa członkowskie z preferencyjnych pożyczek na rozwój obronności i zakup sprzętu wojskowego produkowanego w Europie. W przypadku Polski mowa była nawet o ok. 43,7 mld euro potencjalnego wsparcia.
Prezydent zdecydował jednak, że nie podpisze ustawy. Argumentował, że proponowane rozwiązanie może uderzać w suwerenność państwa i jego bezpieczeństwo gospodarcze. Jednocześnie zaproponował alternatywę w postaci tzw. „polskiego SAFE 0 proc.”, czyli finansowania inwestycji obronnych z krajowych źródeł.
Decyzja wywołała natychmiastową reakcję w przestrzeni publicznej. W sieci pojawiły się tysiące komentarzy, a spór szybko przeniósł się także na ulice. Już dzień po ogłoszeniu weta przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie zorganizowano manifestację. Jej uczestnicy chcieli publicznie wyrazić swoje poparcie lub sprzeciw wobec decyzji głowy państwa.
Część demonstrantów przybyła, aby – jak mówili – bronić prezydenta przed politycznymi atakami. Inni pojawili się po to, by zaprotestować przeciwko decyzji, która ich zdaniem może pozbawić Polskę znaczących środków na modernizację armii. W rezultacie przed Pałacem Prezydenckim spotkały się dwa obozy, które zupełnie inaczej patrzą na przyszłość bezpieczeństwa kraju.