NEWS
Śledczy potwierdzili 👇
Nowe ustalenia prokuratury ws. zgonu Magdaleny Majtyki. Członek rodziny wszystko ujawnił
kilka dni, pytań wciąż jest więcej niż odpowiedzi. W sprawę, która zelektryzowała nie tylko polskie, ale i zagraniczne media, włączyła się rodzina zmarłej. Głos zabrał szwagier aktorki, ujawniając, co bliscy usłyszeli od śledczych. W tle pojawiają się doniesienia o uszkodzonym samochodzie, tajemniczej wizycie u dentysty i milczeniu prokuratury, które dla rodziny staje się coraz trudniejszym testem cierpliwości. „Wiedza, którą posiadamy, jest ograniczona” – przyznaje krewny, ucinając jednocześnie liczne domysły snute przez tabloidy.
Śmierć Magdaleny Majtyki, aktorki znanej szerokiej publiczności z serialu „Na Wspólnej”, wciąż pozostaje jedną z najbardziej mrocznych zagadek ostatnich miesięcy. Choć od odnalezienia jej ciała w lesie pod Oławą minęło już kilka dni, pytań wciąż jest więcej niż odpowiedzi. W sprawę, która zelektryzowała nie tylko polskie, ale i zagraniczne media, włączyła się rodzina zmarłej. Głos zabrał szwagier aktorki, ujawniając, co bliscy usłyszeli od śledczych. W tle pojawiają się doniesienia o uszkodzonym samochodzie, tajemniczej wizycie u dentysty i milczeniu prokuratury, które dla rodziny staje się coraz trudniejszym testem cierpliwości. „Wiedza, którą posiadamy, jest ograniczona” – przyznaje krewny, ucinając jednocześnie liczne domysły snute przez tabloidy.
Zanim Polska usłyszała o tragicznym znalezisku w kompleksie leśnym, Magdalena Majtyka prowadziła życie aktywnej aktorki. Widzowie kojarzyli ją nie tylko jako Jagodę z popularnego tasiemca TVN, ale również z ról w „Ojcu Mateuszu” czy „Komisarzu Alexie”. Ostatni raz widziano ją w środę, 4 marca 2026 roku. Harmonogram tego dnia wydawał się zupełnie zwyczajny:
Plany zawodowe: Wizyta u koleżanki i załatwianie spraw związanych z karierą.
Wizyta u lekarza: Zaplanowany termin u stomatologa.
Ostatni ślad: Okolice ulicy Karkonoskiej we Wrocławiu – to tam wieczorem ślad po 41-latce urwał się bezpowrotnie.
Gdy mąż aktorki, Piotr Bartas, zgłosił zaginięcie, ruszyła machina poszukiwawcza, której finał okazał się tragiczny. Odnalezienie porzuconego Opla Corsy, 50 kilometrów od domu, było pierwszym sygnałem, że doszło do nieszczęścia.